Spontaniczna ucieczka od kaprysów polskiej pogody. Słoneczny tydzień w Andaluzji. Malaga w wydaniu przedsezonowym przypadła nam do gustu bardziej niż się spodziewaliśmy. Mimo, że na jej poznanie mieliśmy niespełna 3 doby.
Hiszpania 2013.
Podróże to nie tylko egzotyczne, zagraniczne wojaże. Góry to nie tylko Alpy czy Himalaje. Niekiedy egzystencjalne i estetyczne pożywki można odnaleźć całkiem blisko, w naszym przypadku nie dalej niż kilkadziesiąt kilometrów. Na Babiej Górze byliśmy co prawda wiele razy, ale tułaczki po penetrujących jej zbocza szlakach nie przestają nas bawić. Zwłaszcza zimą, kiedy spotkania z Królową Beskidów przemieniają się nieraz w namiętny, pełen zwrotów akcji, porywczy, ostry, momentami nawet trochę perwersyjny romans. Czasem czyste, błękitne niebo, leniwe, przyjemnie pieszczące skórę słońce, skrzący się dziewiczy śnieg i pełne spektrum zimowego piękna, a niedużo później budząca niepokój zawieja, zamieć, przenikliwe zimno i nieprzekraczająca kilku metrów widoczność. Kto raz tego zasmakował, temu zawsze tęskno.
Babia Góra 2011-2013.
Chociaż Słowenia swoją sławę zawdzięcza przede wszystkim walorom naturalnym i krajobrazowym, nie znaczy to, że nie ma turystom do zaoferowania nic prócz bogactwa przyrody. W tej pofałdowanej krainie dosłownie roi się od pięknie ulokowanych, kameralnych wiosek i miasteczek, które już w pierwszym kontakcie zarażają odwiedzających swoim niezwykłym klimatem. Najlepszym przykładem jest Kamnik – cicha, niewielka, licząca kilkanaście tysięcy mieszkańców mieścina, której pejzaż wyjątkowym czynią zarówno dzieła człowieka, jak i natury. Pięknie zachowana starówka, wokół liczne strome, zalesione wzgórza, a w oddali dostojne ściany Alp Kamnicko-Sawińskich.
Słowenia 2012.
W kategorii najpiękniejszych jezior za wizytówkę Słowenii uchodzi Bled, ale nam znacznie bardziej do gustu przypadł Bohinj. Jego brzegi, poza wszelkimi atrakcjami typowymi dla wypoczynku nad wodą, mają wyjątkową zaletę – są doskonałą bazą wypadową w góry. Możemy stąd eksplorować pobliskie Góry Bohinjskie, a gdy zdecydujemy się na dłuższą wyprawę nawet Alpy Julijskie. Polecamy spacer wokół jeziora, zwłaszcza wczesnym rankiem, gdy w niezmąconych wodach przeglądają się alpejskie ściany. Za noclegiem, naszym zdaniem, najlepiej rozejrzeć się w pięknie ulokowanej wiosce Ribčev Laz.
Słowenia 2012.
O maltańskich „Three Cities” wspominaliśmy już w kontekście Senglei. Czas na drugi człon „trójmiasta”: Birgu albo, jeśli ktoś woli, Vittoriosa. Dużo słońca, sporo zabytków, spokojna przystań, zamknięty z powodu generalnego remontu monumentalny fort St. Angelo, piękny, zwłaszcza w środku, Kościół Św. Laurentego, pyszna kawa, trochę włoski klimat. Podczas kilku spacerów tyle zdążyliśmy zakodować.
Malta 2014.
Na Triglav – narodową górę Słoweńców i jednocześnie najwyższy szczyt całych Julijskich Alp, wybraliśmy się jednym z łatwiejszych, ale i najbardziej malowniczych szlaków, startującym z Trenty. Szybko, sprawnie, przyjemnie, mimo że gorąco, trochę nazbyt słonecznie i bardzo, bardzo sucho. Pełna wrażeń doba pod znakiem permanentnego odwodnienia. Warto było.
Słowenia 2013.
O słoweńskich górach pisać można dużo. To w zasadzie temat na solidną książkę. Słowenia należy w końcu do najbardziej górzystych państw w Europie. Pagórki, wzgórza, skalne ściany i szczyty zajmują aż dwie trzecie jej powierzchni. Najwyższym, najbardziej rozległym i monumentalnym pasmem są Alpy Julijskie. Surowe, ale piękne. Zwłaszcza o poranku, w promieniach budzącego się słońca.
Słowenia 2013 (schronisko Dom Planika).
Specjalnymi entuzjastami ulicznego grania nie jesteśmy, ale w specyficznych warunkach bez oporu pozwalamy się porwać. Tak było na przykład w Barri Gòtic, gdzie niemal codziennie popołudniami kameralne zaułki starówki przemieniały się w niezwykły system muzycznych pokojów. W każdym inny artysta, inne brzmienia, inna publika. Jazz, blues, rock, reggae, muzyka klasyczna i etniczna. Dużo talentu, dużo emocji, dużo radości i życia. Polecamy.
A skoro już przy Barcelonie jesteśmy, nie możemy nie wspomnieć, że w stolicy Katalonii spędziliśmy chwile naprawdę dobre. W żadnej innej europejskiej metropolii nie czuliśmy się tak pobudzeni, swobodni i wolni. Co dzień bez opamiętania przekarmialiśmy zmysły a w powietrzu obficie przyprawionym słońcem nieustannie czuć było romans. Płomienny, gęsty, lepki. Śródziemnomorski.
Hiszpania 2010.
Ainsa miała być w założeniu tylko króciutkim przystankiem między Pirenejami a Barceloną, ale niespodziewanie zniewoliła nas swoim klimatem na całe cztery doby. W zamieszkiwanej obecnie przez około 2000 stałych mieszkańców mieścinie niemal od razu poczuliśmy się jak w domu. Nic dziwnego – lokalizacja pomiędzy Parkiem Narodowym Ordesy, rejonem Posest i Maladeta oraz Canones y la Sierra de Guara, nad zasilanym przez dwie piękne rzeki – Ara i Cinca – jeziorem Embalse de Mediano, czyni Ainsę wymarzonym wręcz miejscem dla miłośników pofałdowanego krajobrazu i entuzjastów czynnego wypoczynku. Centrum tego niewielkiego kompleksu stanowią dwie główne, krzyżujące się w nowej dzielnicy ulice oraz ulokowana na wzgórzu starówka.
Hiszpania 2010.
Kilka fotek z Nepalu z 2009 i 2011 roku. Nieszary Patan w odcieniach szarości.
Patan jest jednym z najstarszych miast w Dolinie Kathmandu. Jego historia liczy sobie już ponad 1700 lat. Przez wiele stuleci rywalizował z dzisiejszą stolicą i Bhaktapurem o miano najważniejszego ośrodka w okolicy. Dzisiaj pod względem powierzchni i liczby mieszkańców jest jedną z pięciu największych nepalskich aglomeracji. Sercem miasta jest arcyciekawy Durbar Square.
Wracając do Malty – chociaż jej linia brzegowa liczy sobie prawie 140 kilometrów, wcale nie łatwo odnaleźć na wyspie miejsca wymarzone do morskich kąpieli. Jeśli chodzi o plaże nie będziemy oryginalni. Polecamy Golden Bay, Riviera Bay i Gnejna Bay, a nade wszystko wyprawę na Comino do rajskiej Blue Lagoon. W sezonie letnim nad morzem murowany tłum, ale w kwietniu czy maju ludzi można policzyć na palcach jednej ręki. A pogoda cudownie umiarkowana.
Malta 2014.
Mija 5 lat odkąd pierwszy raz zapuściliśmy się na nepalskie szlaki. Południowa Baza Annapurny – punkt kulminacyjny naszego himalajskiego debiutu, leży na wysokości 4130 m n.p.m., w samym sercu niezwykłego lodowcowego cyrku, którego brzegi tworzy aż jedenaście szczytów sięgających powyżej 6000 metrów. Niewielkie himalaistyczne obozowisko prócz legendarnej południowej ściany Annapurny I (8091 m n.p.m.) bezpośrednio otacza sześć siedmiotysięczników (Baraha Shikhar – 7647, Annapurna III – 7555, Khangsar Kang – 7485, Gangapurna – 7454, Annapurna South – 7219, Tarke Kang – 7202) oraz cztery sześciotysięczniki (Machhapuchhre – 6993, Singu Chuli – 6501, Hiunchuli – 6441, Gandharba Chuli – 6248). Miejscowa ludność, zwłaszcza Gurungowie, znają ten krajobraz bardzo dobrze. Deothal – bo takiej używają w odniesieniu do niego nazwy, od wieków jest dla nich miejscem odnowy i duchowego rozwoju, świętą ziemią, na której chronione i czczone jest życie w każdej postaci. Nie dziwi nas to ani trochę, podobnie jak fakt, że zauroczeni okolicą pierwsi himalaiści nadali jej miano Sanktuarium. Dobrze ukryty przed światem za lodowo-skalną barierą, piękny, ale i budzący grozę naturalny amfiteatr wydaje się wręcz stworzony do medytacji lub modlitwy.
Tihar, zwany też Festiwalem Świateł, to nasze ulubione nepalskie święto. Rozpoczyna się zwykle pod koniec października i trwa pięć dni. Miasta i wioski rozświetlają oliwne lampki, przed drzwiami domostw i sklepów rosną poświęcone Laxmi ołtarzyki, ludzie noszą na szyjach kwieciste girlandy, miejscowi artyści z ryżu, fasoli, soczewicy i innych produktów spożywczych tworzą olbrzymie mandale, dzieci kolędują, młodzież bawi się, a miejscowe zespoły prezentują swoje taneczne układy.
Nepal 2011.
Atutem ubogiego, mocno zagospodarowanego słoweńskiego wybrzeża nie są śródziemnomorskie plaże, lecz niewielkie miasteczka ulokowane malowniczo nad brzegiem morza. Perełką wśród nich jest bez wątpienia Piran, ale warto odwiedzić też Koper i Izolę. Przesyłamy kilka wakacyjnych pocztówek.
Słowenia 2012 i 2013.
Skoro już od Malty zaczęliśmy, rzućmy również okiem na jej stolicę. Valletta to niewątpliwie wybór interesujący, zwłaszcza dla poszukiwaczy śladów historii, fascynatów architektury i smakoszy śródziemnomorskiej kuchni. Ze względu na olbrzymią popularność polecamy zdecydowanie poza sezonem. Kwiecień tego roku okazał się idealny.
Malta 2014.
Masyw Velikej Planiny to jedno z najciekawszych krajobrazowo i etnograficznie miejsc w słoweńskich Alpach Kamnicko-Sawińskich. Pasterska kraina, której wyglądu zupełnie nie zmienia historia. Rekreacyjny spacer na sięgający 1666 m n.p.m. szczyt Gradišče to idealna okazja, by nacieszyć się przyrodą, podziwiać wspaniałe, głębokie na kilkadziesiąt kilometrów panoramy i dokładnie przyjrzeć się wysrebrzonym słońcem, wapiennym, alpejskim ścianom.
Słowenia 2012.
Długo nie potrafiliśmy podjąć decyzji od czego nasz podróżniczy wątek rozpocząć. Ostatecznie na początek wybraliśmy kilka obrazków z miejsca, w którym całkiem niedawno spędziliśmy chwile naprawdę upojne. Senglea (L-Isla) to spokojna jak na maltańskie warunki, licząca około 3000 mieszkańców, zabytkowa mieścina, chyba najciekawsza część słynnego, położonego w sąsiedztwie Valletty „trójmiasta”. W kwietniu tego roku gościła nas przez równy tydzień nie skąpiąc nam ani przez moment swojego bogactwa. Klimatyczna, kameralna, estetyczna, trzymająca wobec turystycznego rynku i związanej z nią komercji niezbędny dystans. Naszym zdaniem, dla chcących dobrze poznać wyspę baza idealna.