Leukerbad i okolice

Podczas pięciodniowego pobytu w Leukerbad mogliśmy po prostu odpoczywać po trudach kilku trekkingów i ferrat w obrębie Berneńskiego Oberlandu, cieszyć się wszelkimi wygodami tego słynnego szwajcarskiego uzdrowiska, ale zdrowie oraz forma na tyle dopisywały, że ostatecznie większość czasu znowuż spędziliśmy w górach, dzień w dzień uciekając od upałów na wysokość około 3000 m n.p.m. lub wyraźnie ją przekraczając. Poniżej trochę portretów samego miasteczka, kilku strzegących go gór (Rinderhorn, Schwarzhorn, Daubenhorn, Torrenthorn) oraz okolic przełęczy Gemmi i schroniska Lämmerenhütte.

Szwajcaria, sierpień 2026.

Gantrisch

To był dzień idealny. Pełen spokoju oraz przestrzeni. Najpierw nieśpieszny, poranny spacer, potem ferrata – intensywna, ale na tyle krótka, że operacje sprzętowe i nadmiar żelastwa nie nazbyt długo odwracały uwagę od przepięknych krajobrazów, następnie przyjemne spotkanie na szczycie z lokalną fauną, a na zakończenie jeszcze kilkugodzinna przechadzka po pobliskich, urokliwych szlakach. Leżący na uboczu najbardziej popularnych szwajcarskich atrakcji Park Narodowy Gantrisch. Szczerze polecamy.

Szwajcaria, sierpień 2026.

Nad brzegami Thunersee

Szwajcaria, która nas oczarowała to nie tylko góry, ale również wspaniałe, kąpielowe jeziora oraz położone nad ich brzegami przepiękne osiedla. Jednej z naszych głównych tegorocznych baz – bardzo dobrze nam znanemu już z poprzedniego roku Brienz – poświecimy w przyszłości osobną galerię, a teraz trochę obrazków z miejsc, w których spędziliśmy znacznie mniej czasu niż byśmy chcieli, ale wystarczająco dużo, by doświadczyć wakacyjnego zauroczenia. Jezioro Thunersee, otoczone winnicami, kompaktowe miasteczko Spiez oraz niezwykle estetyczna, poprzecinana przez rzekę Aare (naturalny miejski poligon sportu, rozrywki oraz rekreacji), główna siedziba całego okręgu – Thun – miasto z młodzieńczą duszą, fantastyczną energią i specyficznym, niemalże śródziemnomorskim klimatem.

Szwajcaria, sierpień 2026.

Szwajcaria A.D.2026: spotkania z krajobrazem

Kolejna porcja zdjęć z tegorocznego wyjazdu do Szwajcarii, głównie z tej jego części, którą spędziliśmy na szlakach Berneńskiego Oberlandu. Przyjemna, wysokogórska via ferrata Tierbergli, lodowiec Steingletscher, Brienzer Rothorn i startująca z niego, wiodąca przez Tannhorn, przepiękna, zaskakująco emocjonująca graniówka (Brienzergrat), okolice źródeł Rodanu (Alpy Urneńskie, Valais) oraz kilka innych motywów.

Szwajcaria, sierpień 2026.

Seealpsee

Sielskie, alpejskie kąpielisko z cudownym widokiem na SäntisSeealpsee, spięło słoneczną klamrą naszą sierpniową przygodę. Trafiliśmy nad jego brzegi dość przypadkowo, szukając schronienia przed ponad trzydziestopięciostopniowym upałem, już pierwszego dnia tegorocznego pobytu w Szwajcarii i tak nam się spodobało, że tam właśnie, dwa tygodnie później, postanowiliśmy pożegnać się z tym pięknym krajem.

Szwajcaria, sierpień 2026.

Przystanek Vorarlberg

Głównym tematem naszego sierpniowego urlopu była Szwajcaria, ale w drodze do niej postanowiliśmy na dwie doby zatrzymać się w austriackim Vorarlbergu i przetrzeć kilka szlaków Rätikonu – górskiego pasma, które od dłuższego już czasu budziło naszą ciekawość. Dobry to był wybór – czas spędzony w okolicach Lünersee i Schesaplany okazał się przyjemym prologiem całego, niezwykle bogatego wyjazdu.

Austria, sierpień 2026.

Kierunek Szwajcaria

Zauroczeni bogactwem szwajcarskiej przyrody postanowiliśmy ponownie zagościć w tej spektakularnej krainie budzących respekt gór i sielskich jezior. Tym razem na trochę dłużej. Gorące to były dwa tygodnie naznaczone nie nazbyt forsowną, ale permanentną aktywnością. Tłuste od rekordowych upałów, zmęczone nadmiarem słońca powietrze niespecjalnie sprzyjało fotografii, ale i tak obrazków dokumentujących nasze spotkania z niezwykle różnorodnym krajobrazem przywieźliśmy całkiem sporo. Poniżej pierwsza ich część, jako otwarcie zapewne dłuższego wątku.

Szwajcaria, sierpień 2026.

Ausseerland i okolice

Kilka dni, kilka jezior, kilka gór, kilka przyjemnych wiosek i miasteczek, czyli porcja zdjęć z naszego czerwcowego pobytu w regionie Ausseerland, dotychczas najmniej znanej nam części w sumie już bardzo dobrze znanego nam austriackiego Salzkammergut. Urozmaicony, nieśpieszny, przyjemny czas.

Austria, Czerwiec 2026.

Wizyta w Tyrolu

Trochę wakacyjnych zaległości, czyli galeria zdjęć z sierpniowego pobytu w, jak zwykle gościnnym, austriackim Tyrolu. Trzy doby, którymi dysponowaliśmy, podzieliliśmy w taki sposób, by czasu starczyło zarówno na spacery po upalnym Mieminger Sonnenplateau, gdzie mieliśmy swój apartament, krótki wypad w Alpy Sztubajskie, a także kilka wspinaczkowych prób w przyjemnym, znanym nam już z przeszłości, rejonie Locherboden.

Austria, sierpień 2025.

Lauterbrunnen

Lauterbrunnen – przez wielu nazywana najpiękniejszą doliną w Szwajcarii. Z naszej perspektywy – najbardziej zatłoczony fragment tego cudnego kraju, jaki mieliśmy okazję odwiedzić. Wcześnie rano było całkiem przyjemnie, do godziny dziesiątej jeszcze zupełnie spokojnie, ale później już znacznie gorzej.

Szwajcaria, sierpień 2025.

Oeschinensee

Zwykle przed wyjazdem w nieznane nam wcześniej strony, korzystamy z licznych przewodników, ale wcale nie po to, żeby na ich podstawie stworzyć listę projektów pod hasłem „must see”. Odwrotnie, chodzi raczej o listę miejsc, które będziemy omijać. To bowiem, co najczęściej polecane nieraz nie jest ani odrobinę bardziej warte poznania niż inne atrakcje, a co gorsza, możemy być pewni, że w dobie masowej turystyki natrafimy tam na tłum. Nad niezwykle popularnym Oeschinensee znaleźliśmy się trochę przypadkowo – po prostu po kilkudziesięciogodzinnym załamaniu pogody to w tym rejonie najszybciej miało swoją buzię pokazać słońce. Ostatecznie wyszło dobrze, bo, jak się przekonaliśmy, legendy o uroku tego alpejskiego klejnotu nie są przesadzone. Uprzedzając ewentualne pytania – tak woda naprawdę ma tam taki kolor :)

Szwajcaria, sierpień 2025.

Z letnich spotkań z Dolomitami…

Porcja zdjęć z sierpniowych spotkań z pięknymi jak zawsze, ale z roku na rok niestety coraz dotkliwiej zmienianymi przez turystyczne oraz sportowe trendy Dolomitami. Kilka niezbyt forsownych fotograficznych spacerów, wizyty w przyjemnych zwłaszcza dla podniebienia schroniskach, alpejskie hale, charakterne krowy i Sass Rigais – nietrudny, panoramiczny trzytysięcznik, na wierzchołku którego nigdy wcześnie jeszcze nie staliśmy.

Włochy, sierpień 2025.

Via ferrata Tälli

Podczas ośmiu dni spędzonych w Szwajcarii celowo zrezygnowaliśmy z wymagających projektów i typowo sportowych wyzwań, które pochłonęłyby jednorazowo zbyt dużo energii oraz czasu, kosztem innych przygód. Chcieliśmy cieszyć się możliwie najszerszym spektrum atrakcji. Odpuściliśmy tym razem wspinanie oraz trudniejsze szczyty. Sporo za to dreptaliśmy po wyżej i niżej położonych, mniej i bardziej znanych górskich zakątkach, chłonąc spektakularny krajobraz. Raz tylko wybraliśmy ciut bardziej techniczny teren. Nietrudna via ferrata Tälli, zdaniem wielu źródeł najstarsza tego typu droga w Szwajcarii, sprawiła nam mnóstwo przyjemności. Tym bardziej, że przez pół dnia byliśmy zupełnie sami, co w środku sezonu na alpejskich żelaznych perciach nie zdarza się raczej często.

Szwajcaria, sierpień 2025.

Nad Brienzersee

Głównym punktem naszego sierpniowego wypadu miała być słabo przez nas dotychczas poznana, niewidziana od ośmiu lat Szwajcaria, a przynajmniej skromna jej część. Główny „obóz” założyliśmy nad brzegiem urokliwego jeziora Brienzersee, co mocno wpłynęło na kształt całej szwajcarskiej przygody. Sielski, kąpielowy akwen ogniskował naszą uwagę nie mniej niż wysokogórskie zakątki, przyjemnie nas rozleniwiał :)

Szwajcaria, sierpień 2025.

Alpejskie tułaczki

Podobnie jak w poprzednich sezonach, w tym roku kilkanaście sierpniowych dni poświęciliśmy alpejskim krainom szukając nieznanych nam jeszcze krajobrazów, estetycznych pożywek, ale przede wszystkim szlaków, na których obcowania z przyrodą nie zakłóca nadmiar turystów. Fotograficznych pamiątek przywieźliśmy sobie sporo, zatem nasz internetowy album zdominują w najbliższym czasie obrazki z górskich i okołogórskich rejonów. Na początek dość ogólna, poglądowa galeria. Austria, Szwajcaria i Włochy. Alpy Sztubajskie, Alpy Sarntalskie, Dolomity oraz Berneński Oberland.

Sierpień 2025.

Nie tylko natura

Drugi wybór obrazków z wiosennego wypadu do Włoch. Naszym głównym celem były oczywiście spotkania z naturalnym krajobrazem, wspinaczkowe poszukiwania idealnego wapienia i niezbyt forsowne aktywności piesze, ale to nie znaczy, że zupełnie porzuciliśmy cywilizację. Sporo dobrych chwil spędziliśmy w jak zwykle wygodnym, tętniącym sportową energią Arco, a także w innych kameralnych ośrodkach – Sterzing (Vipiteno), Cesiomaggiore, Belluno oraz Valdobbiadene.

Włochy, kwiecień-maj 2025.

Trzy pory roku

Przełom kwietnia oraz maja. Nasza kolejna wizyta w północnej części gościnnej Italii i spotkanie z aż trzema porami roku. W wysokich partiach Dolomitów solidna, trudna dla tułaczy zima, w dolinach mieniąca się jaskrawymi zieleniami wiosna, a w niektórych najbardziej nasłonecznionych rejonach warunki i temperatury niemalże letnie, pozwalające nawet na krótkie odświeżające kąpiele. Poniżej z tych bogatych dziesięciu dni galeria pierwsza.

Włochy, kwiecień-maj 2025.

Zimowa wizyta w Salzkammergut

Drugi rok z rzędu w połowie lutego obieramy kierunek na alpejskie krainy i drugi raz zamiast zimy spotykamy wiosnę. Coraz dziwniejszy ten klimat. W regionie Salzkammergut na opustoszałych górskich halach śniegu jak na lekarstwo, kwiecie w rozkwicie, motyle oraz bzyczące pszczoły. Krótki to był wypad. Sporo czasu spędziliśmy w samochodzie, trochę pospacerowaliśmy po mniejszych i większych nierównościach, ale głównie odpoczywaliśmy od codzienności gapiąc się na przeurocze nawet o tej porze roku jeziora: Wolfgangsee, Attersee, Hallstätter See, Altausseersee oraz Grundlsee.

Austria, luty 2025.

W Alpach Zillertalskich

Ostatnia galeria z naszych intensywnych, sierpniowych spotkań z górami. We włoskiej części Zachodnich Alp Zillertalskich spędziliśmy zaledwie dwa dni, ale udało się wycisnąć z nich całkiem sporo. Mimo niepewnej pogody bez problemów wdrapaliśmy się na dwa przystojne trzytysięczniki – Wurmalmspitze (3022 m n.p.m.) i Wilde Kreuzspitze (3134 m n.p.m.), zdążyliśmy dobrze poznać okolice prześlicznego jeziora Lago di Selvaggio (Wilder See), przyjrzeliśmy się dokładnie drewnianej zabudowie wioski Malga Fane, uważanej za jedno z najpiękniejszych tego typu miejsc w Tyrolu Południowym, oraz zjedliśmy kilka naprawdę znakomitych dań w Brixner Hütte (Rifugio Bressanone) – bez wątpienia najlepszej górskiej jadłodajni, jaką dotychczas spotkaliśmy na swojej drodze.

Włochy, sierpień 2024.