Monochromatycznie…

Tak, lubimy estetykę zimy, nawet jeśli pod jej surowymi rządami niemal doszczętnie giną barwy. Poniżej kilka świeżych, trochę przypadkowych kadrów, które, wbrew pozorom, nie są wcale fotografią czarno-białą.

Tychy, luty 2019.

Goście z Mazowsza

Niezwykle barwny zespół, w naszym albumie akurat w odcieniach szarości. Mediateka i jej kolejni goście – Kapela ze Wsi Warszawa.

Styczeń 2019.

Park Północny zimową porą

Takiej zimy w warunkach tyskich nie było już dawno. Sterylnie i estetycznie. Chłodno i biało. Park Północny zyskał nową jakość. Ciekawe tylko, na jak długo?

Styczeń 2019.

The Walk…

… czyli pierwszy w tym roku, krótki, ale za to prawdziwie zimowy spacer z aparatem.

 

Tychy 2019.

Świetliki w Mediatece

Skromniutki ślad po naszym kolejnym – trudno już zliczyć, którym dokładnie – spotkaniu z poetą Marcinem i jego Świetlikami. Tym razem w tyskiej Mediatece.

Grudzień 2018.

Zmiana

Druga połowa listopada. Złota jesień już przygasa, a w powietrzu wyraźnie wytrąca się aromat zmiany. Na skórze swoje ostre stemple zaczyna kłaść chłód. Zbliża się dużymi krokami monochromatyczna pora. Lekka stagnacja. Czasem tylko jakaś leniwa przechadzka z aparatem, czasem jakaś wspinaczkowa, jurajska eskapada. Czekamy na śnieg…

Listopad 2018.

Lustra

„Lustra”, czyli jeszcze jedno spojrzenie na złotą polską jesień…

Tychy, listopad 2018.

Auksodrone 2018

Pierwszy, ale mamy ogromną nadzieję, że nie ostatni, festiwal Auksodrone w tyskiej Mediatece. Się działo. Siedziało się i się słuchało, jak orkiestra Aukso pod batutą Marka Mosia przez trzy dni intensywnie rozmawiała z wybitnymi instrumentalistami ze świata muzyki klasycznej, jazzu i sceny elektronicznej. Zygmunt Krauze, Agata Zubel, Alek Nowak, Andrzej Jagodziński Trio, Henryk Miśkiewicz, Zbigniew Namysłowski Quintet, Michał Urbaniak & UrbSymphony, Clark, Mira Calix, Squarepusher. Sporo znakomitych, chociaż momentami trudnych w odbiorze kompozycji. Poniżej kilka migawek – raczej jako pamiątka, bo trudno nazwać je poważną fotografią. Na taką najzwyczajniej zabrakło uwagi i czasu.

Tychy, październik 2018.

Tyskie przestrzenie


Dawno już nie było o naszej „sypialni”… Czas zatem najwyższy nadrobić zaległości. Tychy. Trochę obrazków z letnich, niezobowiązujących przechadzek. Sierpień-wrzesień 2018.

Wieczór z Julią Marcell

Twórczość Julii Marcell znaliśmy do niedawna bardzo pobieżnie. Po sobotnim występie w tyskiej Mediatece wiemy już przynajmniej tyle, że z tej śmiało kroczącej własną ścieżką, coraz mniej anonimowej, coraz wyżej ocenianej przez publiczność i krytykę artystki całkiem niezłe, przepraszamy za wyrażenie, sceniczne zwierzę. Bardzo lubimy powściągliwe, przemyślane występy muzyków świadomych tego, że scena to coś więcej niż miejsce, na którym należy przyzwoicie odtworzyć kilka piosenek, popisać się wokalem, czy grą na instrumentach. Julia Marcell najwyraźniej doskonale wie, czym chce się z publicznością podzielić i, co wcale nie częste, potrafi dobrać do tego odpowiednie narzędzia. Mamy nadzieję, że kiedyś jeszcze, na jakimś kameralnym koncercie przyjdzie nam się z tą urodziwą Panią spotkać.

Luty 2018.

Spotkanie

Zdarzają się nieraz spotkania, które przywracają wiarę. Nie w bóstwa, nie w instytucję jakiegoś kościoła, ale w człowieka. W jasność ludzkiego umysłu, w czystość intencji i serca, w ludzką empatię i wrażliwość. Poniżej skromny ślad po wizycie księdza Adama Bonieckiego w tyskiej Mediatece. Bardzo pożywny to był dla nas wieczór.

Styczeń 2018.

Listopad w Parku Północnym

Jak w temacie. Park Północny w listopadowej szacie. Trzy dość przypadkowe fotografie.

Tychy 2017.

Sacrum i profanum

Ostatnimi czasy intensywnie penetrowaliśmy zaułki tyskich osiedli i choć trochę brakowało nam fotograficznej inwencji oraz pomysłu na konkretne projekty, a nawet pojedyncze kadry, okazało się, że sporą cześć zdjęć wyraźnie zogniskował jeden temat. Może więc będzie to zaczyn jakiegoś szerszego cyklu. „Tyskie sacrum i profanum” albo też po prostu „Sacrum w przestrzeni miasta”.

Tychy, marzec 2017.

Tury Kultury w tyskiej Mediatece

Co łączy Tomasza Raczka, Andrzeja Poniedzielskiego, Muńka Staszczyka, Roberta Makłowicza i Artura Andrusa? Trzy rzeczy na pewno: żadnemu z nich nie brakuje poczucia humoru, wszyscy gościli niedawno w naszym mieście w ramach zaproponowanego przez tyską bibliotekę cyklu „Tury Kultury”, każdy z nich może pochwalić się licznym gronem wielbicieli, o czym najlepiej świadczą zaskakujące chyba nawet samych organizatorów tłumy ludzi, którzy podczas spotkań z gośćmi szczelnie, niemal po ostatni fragment przestrzeni, wypełniali pomieszczenia Mediateki. Poniżej krótka fotorelacja.

Tychy, listopad/grudzień 2016.

„Niedziela z książką”, czyli 60-te urodziny tyskiej Biblioteki na Pl. Baczyńskiego

Rzadko zdarza się, że nasze „zabawy w fotografów” sięgają wymiaru zawodowego, ale ostatnio zdarzyło się. Chcąc więc tą dość wyjątkową dla nas sytuację podkreślić, publikujemy cząstkę galerii zdjęć z niedawnej imprezy, której sportretowanie było naszą zleconą przez organizatora misją. Poniżej „Niedziela z książką”, czyli 60-te urodziny Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tychach na coraz żywszym ostatnimi czasy Placu Baczyńskiego. Pięćdziesiąt przykładowych ujęć z tego całkiem udanego wydarzenia.

Tychy, sierpień 2016.

Dwa wieczory z teatrem na Baczyńskiego…

… czyli skromny ślad z dwóch plenerowych spektakli zaprezentowanych w ramach drugiej edycji Festiwalu Teatrów Offowych „Andromedon”. Na zdjęciach aktorzy grup: Teatr A3 („Plan lekcji”) i Teatr Usta Usta Republika („Cykl”). Cenne dla nas chwile. Szkoda tylko, że fatalna pogoda nie pozwoliła widzom cieszyć się planowanym na niedzielę gwoździem programu – pełnym rozmachu przedstawieniem „Szemkel” tyskiego Teatru HoM. No cóż, siła wyższa. Będą pewnie wkrótce kolejne okazje. Czekamy cierpliwie.

Tychy, sierpień 2016.

Granica

Istnieją w naszym świecie granice tak wyraźne, że nie sposób ich nie dostrzec. „The Frontier”, „The Mirror of Time”, „Tenses”, „The Halfway Point”? Wciąż nie potrafimy podjąć decyzji, jaki tytuł winno nosić poniższe ujęcie, ale pewni jesteśmy jednego – jest w tym obrazku coś wyjątkowo symbolicznego.

Tychy 2016.

Wieczór w tonacji fis-moll

Nasza pierwsza wizyta w nowej, tyskiej sali koncertowej urządzonej w niedawno oddanym do użytku, nowoczesnym obiekcie Mediateki, i jednocześnie nasze drugie w życiu spotkanie z rozmiękczającym serca nie tylko kobiece Arkadiuszem Glenskiem, znanym powszechnie jako Fismoll. Nastrojowy, sentymentalny, poetycki wieczór pełen profesjonalnych aranżacji i niebanalnych melodii. Jak na nasz gust koncert może troszeczkę zbyt grzeczny, kulturalny i ułożony, ale bezsprzecznie wartościowy :)

Kwiecień 2016.

A skoro już przy muzyce jesteśmy to zdradzimy jeszcze, że od wielu lat po koncertowe używki staramy się sięgać w miarę regularnie. I chociaż zupełnie już wyrośliśmy ze stadionowych „eventów” z udziałem światowych gigantów, odśpiewywanych po raz tysięczny pokoleniowych hymnów, zespołów-legend, czy też do bólu przewidywalnych kapel, dla których ważniejsza od kreatywności jest wierność schematom uprawionego gatunku, nie zmienia to faktu, że w każdym sezonie uczestniczymy w minimum kilkunastu, a bywa że i kilkudziesięciu wydarzeniach. Niestety fotografii o tym świadczących w naszych zbiorach ciągle jak na lekarstwo. Dlaczego? Może to zabrzmi dziwnie, ale z naszego punku widzenia świat koncertu tworzeniu zdjęć po prostu nie sprzyja – albo nas bowiem wciąga, pochłania, przez co zupełnie zapominamy o „pstrykaniu”, albo nie wciąga nas wcale, nudzi, a wtedy z kolei nie widzimy powodów, by go utrwalać. I tak oto z całego bogactwa muzycznych doświadczeń na naszym twardym dysku ostało się tylko niespełna dwieście nie zawsze udanych obrazków. Poniżej kilkanaście mniej lub bardziej wiekowych przykładów.

Festiwal Teatrów Offowych ANDROMEDON

Tychy to dziwne miejsce. Jakby pozbawione energii, trochę jałowe, leniwe i senne. W naszej opinii raczej mało atrakcyjne, zwłaszcza dla osób oczekujących, że ich lokalna ojczyzna będzie czymś więcej niż tylko przyzwoicie odmalowaną, względnie estetyczną i wygodną areną powszedniej gehenny. Zbyt wiele życia tu niestety nie ma. Jak to? Przecież tyle się dzieje? Przesada? No cóż, to prawda, że nasze samozwańcze „miasto kultury” w każdym sezonie swoim wygłodniałym mieszkańcom serwuje dziesiątki imprez, tyle że z niejasnych powodów autentycznej duchowej pożywki doszukać się w tym wszystkim zwykle nie sposób. Takie czasy? Taka polityka zarządców? A może takie zapotrzebowanie i taka kondycja społeczeństwa? Ciężko powiedzieć, w każdym razie mylenie rozrywki z kulturą, rzemiosła z twórczością, kiczowatego pikniku z ambitnym przedsięwzięciem nie jest tu wyjątkiem, lecz raczej tendencją dominującą. Kiedy więc raz na jakiś czas w zwykle nudnym, miejskim kalendarzu wydarzeń kulturalnych uda się komuś wyrysować świeżą, interesującą formę, trudno nie odczuwać z tego powodu zadowolenia. I tu właśnie przechodzimy do sedna. Całkiem bowiem niedawno, przez kilka wieczorów z rzędu mieliśmy okazję uczestniczyć (jako publiczność rzecz jasna) w plenerowych spektaklach prezentowanych w ramach świeżo powołanego do życia, tyskiego Festiwalu Teatrów Offowych ANDROMEDON i, co tu dużo gadać, na pewno nie był to czas stracony. Napięty, sierpniowy grafik pozwolił nam co prawda obejrzeć tylko trzy z przygotowanych widowisk („Babel” wrocławskiego Teatru Formy oraz „Ukryte” i „Golem Godula” tyskiego Teatru HoM), ale już na ich podstawie ośmielamy się wystawić festiwalowi ocenę bardzo dobrą. Może w zestawieniu z podobnymi inicjatywami ilość zaproszonych teatrów jeszcze troszkę skromna, może publiczność nie całkiem dopisała, ale wiemy jak trudne bywają początki, więc absolutnie nie zamierzamy krytykować ani narzekać. Organizatorom oraz aktorom bardzo dziękujemy i życzymy powodzenia w kolejnych projektach. A żeby obraz tego wartościowego wydarzenia zbyt szybko z pamięci nie uleciał, publikujemy w naszym „albumie” przykładowe zdjęcia.

Sierpień 2015.

Pierwszy wpis

Każda kategoria, by zaistnieć we właściwy sposób, musi mieć swój pierwszy wpis. Nie da się tego uniknąć. Chcąc dać początek naszym „Różnościom” postanowiliśmy więc nie myśleć zbyt długo tylko zamieścić cztery skromne obrazki z rodzinnych stron. Nie dlatego, że miejsce to darzymy jakimś głębokim uczuciem, lecz jako przykład, że nawet w szarym, jałowym, sennym, prawie martwym mieście da się odnaleźć ciekawy plener. Zatem przedstawiamy:

Tychy, Park Północny.