
Pod koniec czerwca jakiś pogodowy chochlik w swojej złośliwości i skłonności do tortur hojny uraczył nas kilkudniową falą nieznośnych upałów upośledzając większość naszych funkcji życiowych. Ratunku szukaliśmy w górach, a konkretnie na głównej grani słowackiej Wielkiej Fatry, wyraźnie chłodniejszej przez swoją wysokość i wszechobecną bujną zieleń.





















Słowacja, czerwiec 2026.










































































































