Cztery góry

Trochę spóźniliśmy się w tym roku na główny w górach występ jesieni. Pogubiliśmy gdzieś dni, drzewa zdążyły pogubić większość liści. Na szczęście kolory tej złotej pory całkiem jeszcze nie wyblakły, o czym przekonaliśmy się niedawno, podczas kolejnego krótkiego spotkania z Małą Fatrą. Dokumentacja poniżej. Przełom października i listopada, słoneczko, niemalże letnie temperatury. Cztery słynące z pięknych widoków góry – Wielki Krywań, Mały Krywań, Wielki Rozsutec, Mały Rozsutec – oraz kilka rozrzuconych miedzy nimi uroczysk.

Słowacja 2022.

Fatrzańska tradycja

Styczniowe spotkania z zimą na szlakach Małej Fatry to dla nas już swoista tradycja, od której był w ostatnich latach tylko jeden wyjątek, sprezentowany nam, rzecz jasna, przez pandemię. Po zeszłorocznym poście niedawno ponownie ruszyliśmy w stronę jednej z naszych ulubionych grani, oczywiście ze sporymi nadziejami i, jak można się było spodziewać, nie spotkał nas nawet najmniejszy zawód. To był piękny, niezwykle urozmaicony, lekko przedłużony weekend, podczas którego zaserwowano nam bogaty zestaw najlepszych zimowych dań: kilkudziesięciocentymetrową warstwę świeżego puchu, zawieje, zamiecie, siarczysty mróz, rozhulały wiatr obniżający odczuwalną temperaturę do -25 stopni, momenty ograniczonej do minimum widoczności, ale też sporo godzin, gdy się do nas ładnie uśmiechało słońce. A to wszystko dzieliliśmy z zaledwie garstką podobnych nam jednostek. Naprawdę intymna i upojna to była w bieli kąpiel. Poniżej pierwsza z niej porcja ilustracji.

Słowacja, styczeń 2022.

Deresze, Chopok, Dziumbier…

11 listopada postanowiliśmy urządzić sobie prywatne święto niepodległości, niepodległości od absurdów polskiej rzeczywistości, urągających inteligencji politycznych teatrzyków, prymitywnych radykalizmów, zaraźliwej znieczulicy oraz banalnych fobii i uciekliśmy na moment do naszych południowych sąsiadów, a konkretnie w cudownie puste o tej porze roku Niżne Tatry. Zrodziła się z tego całkiem przyjemna, chociaż dość wyczerpująca górska przygoda. Start nie nazbyt wczesnym rankiem na parkingu w okolicach Mikulášskiej chaty, żółtym szlakiem w stronę Poľany (1890 m n.p.m.), następnie główną granią przez trzy najwyższe szczyty całego pasma – Deresze (2004 m n.p.m.), Chopok (2024 m n.p.m.) oraz Dziumbier (2043 m n.p.m.), a na zakończenie druga wizyta na Chopoku i nużący powrót do samochodu wzdłuż odrobinę posępnej infrastruktury ośrodka Jasná. 23 kilometry na nogach, ponad 1600 metrów łącznej sumy przewyższeń. Czas niezły – 8,5 godziny na szlaku, z czego pewnie dobrych 5-6 kwadransów zabrały nam odpoczynki na panoramicznych wierzchołkach oraz przerwy na zdjęcia. To był naprawdę dobry dzień.

Słowacja, listopad 2021.

Tatrzańska jesień

W wysokich górach już piękna jesień, a przekonaliśmy się o tym kilka dni temu serwując sobie dość forsowną, prawie dwudziestokilometrową pętlę w słowackiej części Tatr Zachodnich. Plan był w zasadzie inny – chcieliśmy więcej czasu poświęcić Rohaczom, ale kiedy dotarliśmy na główną grań, zimno oraz niemal zerowa widoczność zasugerowały nam wybór alternatywnego kierunku. Podsumowując całą trasę: zaczęliśmy w wiosce Žiar, minęliśmy Žiarska chatę, przez Žiarske sedlo dostaliśmy się na Rohacz Płaczliwy (Plačlivô, 2125 m n.p.m.), a na drogę powrotną obraliśmy żółty szlak prowadzący przez trzy urokliwe wierzchołki – Smrek (2074 m n.p.m.), Baranec (2184 m n.p.m.) i Holý vrch (1723 m n.p.m.). Krajobraz zdominowały gęste opary, ale czasem uprzejmie przyświecało nam słoneczko. Niemal bezludnie. Dawno nie spędziliśmy w Tatrach tak przyjemnego dnia. Niech żyje Słowacja!

Słowacja, wrzesień 2021.

W Górach Strażowskich

Trochę obrazków z krótkiego wypadu na Słowację, a konkretniej na szlaki Gór Strażowskich. Przyjemne chwile w niezwykle widokowych, atrakcyjnych nie tylko dla wspinaczy Sulowskich Skałach i niezbyt forsowny spacer na najwyższy szczyt całego pasma – Strážov (1213 m n.p.m.). A pomiędzy tym wszystkim nocleg w znanej nam już wcześniej, przeuroczej wiosce Čičmany.

Słowacja, wrzesień 2021.

Šíp

Nie rozpieszcza nas ostatnimi dniami tegoroczna jesień. Leje, na termometrze ledwie kilka kresek, a za oknem zamiast orgii kolorów gnijąca szarość. Tym bardziej jesteśmy szczęśliwi, że na moment przed załamaniem pogody zdążyliśmy jeszcze wyskoczyć na Słowację, by pierwszy raz w życiu postawić stopę na szlakach Szypskiej Fatry. Šíp – najwyższy szczyt masywu, nie imponuje może swoimi rozmiarami (1169 m n.p.m.), ale panoramy oferuje naprawdę nie byle jakie, co sprawia, że nawet przy pozbawionej słońca, mocno pochmurnej i wilgotnej aurze warto się na niego wdrapać.

Słowacja, październik 2020.

 

Wielki Chocz

Wielki Chocz (Veľký Choč) – chociaż niezbyt wysoki, bo osiągający ledwie 1611 m n.p.m., powszechnie uchodzi za jeden z najlepszych, a zdaniem niektórych za zdecydowanie najlepszy punkt widokowy na mocno pofałdowanych słowackich ziemiach. Z charakterystycznej, niezwykle jak na swoje niewielkie rozmiary wybitnej piramidy przerastającej okalające ją doliny o ponad kilometr rozciąga się niesamowita, niczym nieprzysłonięta panorama. Z każdej strony przystojne góry – Tatry Wysokie, Zachodnie i Niżne, Wielka i Mała Fatra, Beskidy z ich królową Babią Górą oraz dziesiątki innych pasm. Pozbawiona trudności technicznych, ale dość forsowna, bo wymagająca pokonania ponad tysiąca metrów przewyższenia tułaczka zajęła nam łącznie około pięć i pół godziny, na które złożyły się: dwugodzinna droga na szczyt, dobre osiem słonecznych kwadransów na wierzchołku oraz półtoragodzinny spacer powrotny do samochodu pozostawionego na niewielkim, przydrożnym parkingu powyżej kameralnej miejscowości Lúčky. Kolejny całkiem przyjemny słowacki wypad.

 

Sierpień 2020.

W oczekiwaniu na zimę

Niezbyt hojna jak dotąd jest dla naszej szerokości geograficznej tegoroczna zima. Śniegu jak na lekarstwo. Tylko na terenach dość wyraźnie już pofałdowanych ciut bardziej biało…

Słowacja, styczeń 2020.

Fatrzańska zima A.D. 2020…

… czyli druga porcja zdjęć z naszego krótkiego, ale całkiem treściwego, styczniowego pobytu na szlakach Małej Fatry.

Styczeń 2020.

2020 inauguracja

Kolejny już raz zimowy sezon na poważnie inaugurujemy na szlakach jednego z naszych ulubionych o tej porze roku górskich pasm. Na początku stycznia na głównej grani słowackiej Małej Fatry może troszkę brakowało słońca, ale i tak na pogodę, a zwłaszcza warunki śniegowe nie mogliśmy narzekać. Biało, estetycznie, cicho, nietłumnie, pięknie. Oczywiście przywieźliśmy sobie na pamiątkę troszkę zdjęć. Poniżej pierwsza ich część.

Styczeń 2020.

Wiosna w środku tatrzańskiej zimy…

… czyli ostatnia porcja „fotopamiątek” z naszego kilkudniowego, lutowego, zaskakująco ciepłego i pogodnego pobytu w słowackiej części urokliwych Tatr.

Słowacja, luty 2019.

Znowu na szlaku…

Przyjemny powrót na szlaki bardzo dawno już przez nas zimą niewidzianych Tatr. Tym razem podziwialiśmy ich pięknie umalowaną światłem, południową twarz. Sprzyjało nam dosłownie wszystko – warunki śniegowe, wiosenne temperatury, słońce…

Luty 2019.

Na styku natury i cywilizacji

Natura w swoim groźnym, górskim, zimowym wydaniu i akcent kruchej cywilizacji. Południowa strona Tatr. Słowacja. Luty 2019.

Zimą przez Małą Fatrę

To były dobre dni. Małej Fatrze za jej tradycyjną gościnność kłaniamy się nisko, ale specjalne podziękowania kierujemy również w stronę współorganizatorki naszego styczniowego wyjazdu za południową granicę – hojnej jak mało kiedy zimie, która nie szczędziła nam ani odrobiny swojego bogactwa. Był siarczysty mróz, ale i momenty ciepła, były porywiste podmuchy, ale i przyjemne godziny, gdy wiatr udawał się na odpoczynek, było trochę chmur, ale też sporo błękitnego nieba, było słońce i przede wszystkim ogrom świeżego, bielutkiego śniegu.

Styczeń 2019.

Wielki Rozsutec w wydaniu zimowym

Mała Fatra. Zimowe, czarno-białe oblicza Wielkiego Rozsuteca.

Styczeń 2019.

Terchová

Naszą niedawną, kilkudniową przygodę na górskich szlakach Małej Fatry rozpoczęliśmy we wsi Terchová, która w swojej bogato zimą zdobionej kreacji wydała nam się całkiem przystojna.

Styczeń 2019.

Psie ścieżki

W tak estetycznej scenerii, przy tak sprzyjającej, motywującej do działania aurze wejście na szczyt jawi się zawsze jako „psi obowiązek” ;)

Styczeń 2019.

Białe myśli

Zima nam w tym roku wyjątkowo sprzyja…

Na szlakach Małej Fatry. Styczeń 2019.

Przyśnieżyło…

Na Słowacji przyśnieżyło w tym roku trochę ponad normę :)

Styczeń 2019.

Wielka Fatra: Ostrá, Lubená i Tlstá

Przyjemna przechadzka szlakiem dotąd nam nieznanym, jednym z klasyków słowackiej Wielkiej Fatry: z Błatnicy, przez Konský dol i Murań na Ostrą, następnie przez Zadną Ostrą i Báglov kopec (Lubená) na rozległy wierzchołek Tlstej, w końcu dolinami Wapienną i Gaderską, mijając po drodze Jaskinię Mažarną, z powrotem do Błatnicy. Osiem godzin absolutnego spokoju, niezmąconego obecnością innych osób. No i ta pogoda. Połowa września, 28 stopni Celsjusza.

Słowacja 2018.

W stronę Małego Krywania

Solidnie już stęsknieni za bielą zimy ruszyliśmy niedawno w stronę słowackiej Małej Fatry, by na jej głównej grani, z dala od codziennego zgiełku posłuchać, jak pada śnieg. Urodziła się z tego całkiem owocna, przyjemnie męcząca przygoda, która swoją kulminację osiągnęła na nieznanym nam dotychczas Małym Krywaniu. Poniżej skromna galeria – trochę portretów z drogi i kilka zimowych panoram.