Šíp

Nie rozpieszcza nas ostatnimi dniami tegoroczna jesień. Leje, na termometrze ledwie kilka kresek, a za oknem zamiast orgii kolorów gnijąca szarość. Tym bardziej jesteśmy szczęśliwi, że na moment przed załamaniem pogody zdążyliśmy jeszcze wyskoczyć na Słowację, by pierwszy raz w życiu postawić stopę na szlakach Szypskiej Fatry. Šíp – najwyższy szczyt masywu, nie imponuje może swoimi rozmiarami (1169 m n.p.m.), ale panoramy oferuje naprawdę nie byle jakie, co sprawia, że nawet przy pozbawionej słońca, mocno pochmurnej i wilgotnej aurze warto się na niego wdrapać.

Słowacja, październik 2020.

 

Jej wysokość Śnieżka

Nie, z całą pewnością to nie jest najprzystojniejsza w tej części świata góra. Ani też żadna z naszych ulubionych, zwłaszcza, gdy myślimy o jej letnim, tłustym od tłumów obliczu. Ale musimy przyznać, że z oddali, chociażby z przepięknych okolic czeskiego hotelu Luční bouda, popularna „Królowa Sudetów” prezentuje się naprawdę nieźle. Poniżej sześć jej portretów.

Karkonosze, lipiec 2020.

„Karkonoska Skandynawia”

Podczas niedawnego, z założenia wspinaczkowego wypadu na rudawskie granity aura pięknie się do nas uśmiechała oferując niemal bez przerwy bardzo przychylne, na szczęście nie nazbyt upalne temperatury i sporą dawkę podnoszącego nastrój słońca. W zasadzie trafił nam się tylko jeden dzień niepogody, który po dość burzliwych negocjacjach postanowiliśmy wykorzystać na… wycieczkę w wyższe partie Sudetów, a konkretnie – w czeską część Karkonoszy, co miało być dla nas przy okazji dość symbolicznym, pierwszym odkąd po okolicy zaczął mocno panoszyć się pewien upierdliwy wirus, przekroczeniem polskich granic. Niepozorna wizyta u naszych południowych sąsiadów okazała się wyjątkowo urozmaicona. Najpierw rankiem solidnie przemokliśmy, potem długo zmagaliśmy się z gęstą, wilgotną mgłą, aby w końcu za ten w sumie niewielki dyskomfort otrzymać całą masę nagród: zaskakująco dobry posiłek w górskim hotelu Luční bouda, kapitalne piwko w najwyżej położonym browarze w Europie Środkowej (Paroháč, 1410 m n.p.m.), a w drugiej części dnia, gdy już ustąpiły opary, przyjemny dla oka spektakl, w którym główne role odgrywały światło i górskie przestrzenie. Karkonosze znamy zbyt pobieżnie, żeby uchodzić za fachowców w temacie, ale i tak ośmielimy się twierdzić, że wybrany przez nas szlak startujący w turystycznym miasteczku Pec pod Śnieżką, biegnący nieśpiesznie obok schroniska Výrovka oraz hotelu Luční bouda w stronę wierzchołka „Królowej Sudetów” to jeden z najbardziej niezwykłych fragmentów całego pasma. Zauroczyła nas zwłaszcza Bílá louka – rozległa, w wielu miejscach wyraźnie podmokła, wierzchowinowa równina do złudzenia przypominająca pejzaże Skandynawii, czy też innych północnych krain.

Czechy, lipiec 2020.

Obrazki z kwietniowej Jury

Nie tylko wapień, czyli galeria dość przypadkowych, niewspinaczkowych fotografii powstałych przy okazji kwietniowych, jak najbardziej wspinaczkowych wypadów. Trochę samotna w okresie ogólnoświatowej pandemii jurajska wiosna.

Jura, kwiecień 2020.

Na Szlaku Orlich Gniazd

Troszkę fotograficznych zaległości, głównie z tegorocznego przedwiośnia. Cztery przykłady jurajskich „orlich gniazd”, pod murami których zawitaliśmy przy okazji krótkich wypadów wspinaczkowych. Wzniesione na bazie wapienia, urokliwe twierdze w Bobolicach, Ogrodzieńcu, Mirowie oraz Morsku.

Marzec 2020.

Biała wiosna

Spontaniczne opady śniegu i wysyp niezawodnych od kilku sezonów zawilców w tyskim Parku Północnym sprawiają, że póki co w naszych obiektywach dominującym kolorem tegorocznej wiosny, oczywiście obok żółci i zieleni, jest biel.

Tychy, marzec 2020.

Martwy sezon

W czasach ogólnoświatowej pandemii życie wielu obiektów oraz instytucji całkowicie zamarło. Zwykle pełna energii tyska Mediateka aktualnie pusta jak nigdy wcześniej…

Tychy, marzec 2020.

W odcieniach szarości…

Nie jesteśmy wyjątkiem. Nasz świat zmienił się. Mamy nadzieję, że tylko na moment, ale nie mamy pewności. Soczyste kolory ustąpiły miejsca odcieniom szarości. Oswajamy się.

Marzec 2020.

Marzec

To już swego rodzaju tradycja, że marzec witamy w ptasim towarzystwie…

Marzec 2020.

Luty w krainie słońca i wina

Ani jesień, ani wiosna, ani tym bardziej zima… – z naszego lutowego, bardzo rekreacyjnego pobytu w sercu Południowych Moraw galeria druga i chyba ostatnia. Czechy A.D. 2020.

Morawy Południowe

Morawy Południowe. Pięknie pofałdowana kraina, do której każdego roku ciągną amatorzy fotografii z nadzieją na zdjęcie życia. Zwykle na wiosnę, gdy żółcą się rzepaki, albo jesienią, gdy ugina się od nadmiaru owoców wszechobecna winorośl. Jak się jednak okazuje, nawet w zimie nie brakuje jej uroku, o czym przekonaliśmy się całkiem niedawno, podczas kilku lutowych dni. Pomysł wypadu na Morawy podyktowały prognozy pogody, które wyraźnie wskazywały, że to jedyne miejsce w promieniu trzystu kilometrów, w którym możemy liczyć na ciut większą dawkę słońce, a tego dość mocno nam już brakowało. Okolice Kyjova ugościły nas zacnie, wszystkim z czego słyną – krajobrazem, przestrzenią, światłem oraz rzecz jasna kapitalnym winem i, co było pewnym zaskoczeniem, całkiem wyborną kuchnią. Poniżej z naszego czterodniowego wyjazdu pierwsza część obrazków.

Czechy, luty 2020.

Barwy lutego

Trochę ostatnio ponarzekaliśmy na tegoroczną zimową aurę, ale kiedy już zdecydowaliśmy się na moment opuścić łączący dom i pracę trakt, a na spacer z nami wybrało się słońce, odkryliśmy, że ten nijaki na pierwszy rzut oka luty ma całkiem sporo dość zaskakujących barw. Oczywiście na nizinach bieli niezmiennie brak.

Tychy i okolice, luty 2020.

W oczekiwaniu na zimę

Niezbyt hojna jak dotąd jest dla naszej szerokości geograficznej tegoroczna zima. Śniegu jak na lekarstwo. Tylko na terenach dość wyraźnie już pofałdowanych ciut bardziej biało…

Słowacja, styczeń 2020.

Fatrzańska zima A.D. 2020…

… czyli druga porcja zdjęć z naszego krótkiego, ale całkiem treściwego, styczniowego pobytu na szlakach Małej Fatry.

Styczeń 2020.

2020 inauguracja

Kolejny już raz zimowy sezon na poważnie inaugurujemy na szlakach jednego z naszych ulubionych o tej porze roku górskich pasm. Na początku stycznia na głównej grani słowackiej Małej Fatry może troszkę brakowało słońca, ale i tak na pogodę, a zwłaszcza warunki śniegowe nie mogliśmy narzekać. Biało, estetycznie, cicho, nietłumnie, pięknie. Oczywiście przywieźliśmy sobie na pamiątkę troszkę zdjęć. Poniżej pierwsza ich część.

Styczeń 2020.

Cztery pory…

… czyli na początek nowego roku nasze całkiem obszerne, chociaż bardzo wybiórcze fotopodsumowanie wszystkich ubiegłorocznych sezonów. To był naprawdę dobry, harmonijnie urozmaicony czas :)

ZIMA

WIOSNA

LATO

JESIEŃ

Tyski spacer

Niewiele ostatnimi dniami było w Tychach słońca. W tym zagonionym grudniowym czasie udało nam się z nim na dłużej spotkać zaledwie raz…

Grudzień 2019.

Złota polska Jura

Wiele ma nasza polska Jura fantastycznych ubrań, ale kreacja październikowa zdecydowanie się wyróżnia, zwłaszcza gdy ją odpowiednio oświetli jesienne słońce.

Październik 2019.

W meandrach Wełtawy

Meandry Wełtawy, a między nimi cudna, zabytkowa zabudowa Czeskiego Krumlowa. Całkiem obszerna dokumentacja z naszego prawie czterodniowego pobytu w jednym z najpiękniejszych miasteczek Europy Środkowej.

Czechy, sierpień 2019.