Rudawy: powrót

Po tym, jak niezwykle przyjemnie i owocnie witaliśmy ostatni czerwiec na ścianach Rudaw Janowickich, postanowiliśmy, że w lipcu nie będziemy szukać nowych kierunków oraz wyzwań, tylko ponownie udamy się do Karpnik, by z dala od tłumów w większym stopniu oswoić granit. Kolejnych kilka wspinaczkowych dni przyniosło oczekiwaną zmianę – coraz lepiej rozumiemy naturę tej szorstkiej skały, głowy pracują nieźle, kocie, tarciowe ruchy wchodzą w nawyk, łatwiej nam trzymać na uwięzi zarówno uzasadnione, jak i nieuzasadnione lęki. Zdjęć oczywiście jak na lekarstwo, bo jedna połówka naszego tandemu czujnie asekurowała, a druga starała się robić wszystko, by asekuracja nie była potrzebna i najzwyczajniej zabrakło energii, a przed wszystkim dodatkowej pary rąk. Zatem zamiast profesjonalnej fotorelacji skromny pamiątkowy zbiór trochę przypadkowych, dość niedbałych, około wspinaczkowych obrazków.

Lipiec 2020.

Nie tylko granit…

…czyli dość obszerna galeria z naszych czerwcowych spotkań z Janowickimi Rudawami.

Tak, oczywiście, skały – niezwykłej urody oraz jakości granit idealnie wręcz skrojony do zabaw we wspinanie – to najmocniejszy argument, który zadecydował o tym, że na pierwszy w tym roku ciut dłuższy wyjazd wybraliśmy ten niepozorny sudecki zakątek. Na miejscu okazało się, że powodów, by częściej odwiedzać Rudawy Janowickie jest znacznie, znacznie więcej. Cisza, sielankowy górski krajobraz, przestrzeń, przepiękny drzewostan, dzika fauna, ładnie odradzające się ludzkie osiedla, no i mnogość kameralnych, widokowych balkonów, na których cudnie wita się lub żegna każdy kolejny dzień…

Czerwiec 2020.

Start

Rzadko ostatnimi czasy w naszym albumie przybywało zdjęć, co oczywiście, nietrudno się domyślić, związek miało ze światową pandemią i licznymi ograniczeniami sprowadzającymi wyższe podróżnicze potrzeby do banalnego parteru. Początek czerwca przyniósł jednak długo wyczekiwaną zmianę – ruszyliśmy w poznane już w przeszłości Rudawy Janowickie, przez kilka dni wspinaliśmy się i patrzyliśmy na rzeczywistość z góry. W sensie przenośnym oraz dosłownym. Na początek dość symboliczne ujęcie…

Czerwiec 2020.

Obrazki z kwietniowej Jury

Nie tylko wapień, czyli galeria dość przypadkowych, niewspinaczkowych fotografii powstałych przy okazji kwietniowych, jak najbardziej wspinaczkowych wypadów. Trochę samotna w okresie ogólnoświatowej pandemii jurajska wiosna.

Jura, kwiecień 2020.

9a

Oceniając wartość towarzyską naszego ostatniego wypadu na jesienną Jurę zalicytujemy odważnie i powiemy, że to był dzień pod znakiem solidnego 9a. Koleżankom Marcie i Norze serdecznie dziękujemy za słoneczny czas :)

Październik 2019.

Terapia

Nie chcąc naszego skromnego internetowego zakątka zbytnio zarażać polityczną trucizną powiemy tylko, że po ostatniej wyborczej niedzieli pilnie musieliśmy się udać na intensywną wspinaczkową terapię na jurajski wapień. Dość zaskakująca skuteczność na kilku solidnych, estetycznych drogach odrobinę podniosła nam nastrój…

Październik 2019.

Arco, Dro, Garda, Sarca…

Trochę wakacyjnych, raczej mało starannych fotek z wspinaczkowo-rowerowego tygodnia, który spędziliśmy niedawno nad bogatymi w przepyszne wino, wyjątkowo w tym roku upalnymi brzegami lazurowego jeziora Garda i rwącej rzeki Sarca.

Włochy, czerwiec 2019.

Jurajskie przygody

Jurajska wiosna, jurajska przyroda, jurajskie ostańce, jurajskie zamki, jurajskie piwo. Przechadzki, eksploracje, wspinanie. Podlesice i okolice. Przyjemny pobyt w klimatycznej bazie Trafo Base Camp (polecamy!). Kwiecień 2019.