Podróż jesienna

Stosunkowo krótki to był wypad, niespełna dwutygodniowy, w dodatku do krain, które nie są nam nieznane, ale i tak nazwiemy go podróżą, bo, jak za starych, dobrych czasów, jego rytm wyznaczały wyłącznie proste ochoty, spontaniczność, głód świata i wyobraźnia nieskrępowana żadnymi konkretnymi planami, celami, czy też terminami. Bez zbędnych rezerwacji ruszyliśmy na Południe szukając przestrzeni, słońca oraz barwnych pieczęci wczesnej jesieni. Po sezonie wszystko jest łatwe. Każdego ranka aktualizowaliśmy nasze chęci i przy pierwszej kawie decydowaliśmy, czy treścią najbliższych godzin będzie zwiedzanie, spacer z aparatem, plaża i kąpiel w morzu, trekking, a może wspinanie. Zdarzały się dni tak pojemne, że w ich obrębie mieściliśmy wszystkie te aktywności. Ostatecznie noclegową bazę znaleźliśmy w trzech różnych krajach. Najwięcej czasu spędziliśmy na chorwackiej wyspie Krk, trochę mniej w północnej, górzystej części Włoch, a konkretnie w okolicach Sappady, położonej na styku Dolomitów oraz Alp Karnickich, na koniec wylądowaliśmy zaś w winnej części świetnie nam znanej Słowenii. Nie ma najmniejszej potrzeby rozstrzygać, która kraina smakowała nam najbardziej – razem tworzyły ucztę idealną.

Wrzesień/październik 2026.

Wyspa Krk: Baška

Nie wierzcie meteorologom. Miało potężnie lać, w związku z czym, decyzję o kwietniowym wyjeździe na wyspę Krk wstrzymywaliśmy dosłownie do ostatnich godzin. Ostatecznie ruszyliśmy, a na pierwszą bazę wybraliśmy wylegującą się nad samą wodą miejscowość Baška, gdzie wbrew prognozom spędziliśmy siedem całkiem pogodnych dni. Owszem, bywało pochmurnie, czasem swoje muskuły prężyła bora, ale przez cały tydzień nie spadła nawet kropla deszczu, dzięki czemu mogliśmy dobrze poznać zarówno tkankę tego uroczego osiedla, jak i jego mocno pofałdowane okolice. Dziś z pełnym przekonaniem możemy powiedzieć, że naszym zdaniem dla osób szukających czynnego wypoczynku Baška to najlepsze na wyspie miejsce na nocleg. Kojące krajobrazy, mnóstwo opcji hikingowych, bliskość najwyższych wzniesień, bogata sieć szlaków rowerowych, trzy sektory wspinaczkowe w zasięgu krótkiego spaceru, dwa kolejne kilka kilometrów dalej. Przez cały pobyt solidnie odpoczęliśmy od samochodu.

Chorwacja, kwiecień 2023.

Wyspa Krk: kocia stolica

Miasto Krk – stolica największej z chorwackich wysp, w której niedawno mieliśmy okazję spędzić kilka naprawdę dobrych dni. Kolorowa, autentyczna, żywa, przyjemna dla oka i ducha. Skrywająca sporo zabytków oraz obiektów z odległej przeszłości, ale to nie one najbardziej zogniskowały naszą uwagę. Znacznie częściej sięgaliśmy po aparaty z powodu wyjątkowo licznej kolonii uroczo charakternych, nieśpiesznie przechadzających się między antycznymi murami zwierzaków. O wielu śródziemnomorskich ośrodkach mówi się, że to miasta kotów, ale takiej liczby tych miałczących czworonogów na tak niewielkiej przestrzeni nie spotkaliśmy chyba nigdzie indziej, nawet w słoweńskim Piranie. Poniżej trochę na to dowodów.

Chorwacja, kwiecień 2023.

Południe w rytmach wiosny

Kolejny w naszej podróżniczej „karierze” kwietniowy wypad na słoneczne Południe – do Śródziemnomorza, i kolejny dowód na to, że wczesna wiosna to pora naprawdę bardzo dobra, by się z tą szeroko rozumianą krainą spotkać. Nasz tegoroczny, kilkunastodniowy program zdominowała Chorwacja, a konkretnie wyspa Krk, ale nie zapomnieliśmy też o dobrej przyjaciółce – Słowenii. Mnóstwo światła, cudownie umiarkowane temperatury, przedsezonowe pustki, czyli warunki idealne do aktywnej rekreacji. Szczegółowa dokumentacja niedługo, a jako wstęp zbiór przykładowych obrazków.

Kwiecień 2023.