Uroki Balagne

Balagne to arcyciekawa kraina leniwie wyłożona w cieniu królowej korsykańskich gór – Monte Cinto. Z całą pewnością, jeden z najpiękniejszych, najbardziej różnorodnych, a przy okazji najlepiej zagospodarowanych turystycznie fragmentów wyspy. Obszar o powierzchni niespełna dziewięciuset kwadratowych kilometrów, a na nim prawdziwe bogactwo: kilkudziesięciokilometrowe, urozmaicone wybrzeże, przepiękne, piaszczyste plaże (m.in. l’Ostriconi, Bodri, Ghjunchitu, Lozari i in.), żyzne, przyjemne dla oka tereny uprawne, krajobrazy pustynne (zachodnie obrzeża pustyni Les Agriates), wzgórza, pagórki, skaliste góry w wielu miejscach wyraźnie przekraczające granicę 2000 m n.p.m., kilka niewielkich, ale interesujących sektorów wspinaczkowych (Isula Rossa, Curriali, Pietralba, Lumio), dziesiątki urokliwych miasteczek i wiosek (m.in. Calvi, L’Île-Rousse, Algajola, Lama, Speloncato, Aregno, Sant’Antonino, Corbara, Montimaggiore, Pigna) oraz łączące wszystkie te atrakcje, odważnie poprowadzone, kręte drogi, z których dosłownie każda zasługuje na miano trasy wybitnie widokowej.

Korsyka 2015.

Wpis jubileuszowy

Ależ ten czas pomyka. Z zaskoczeniem odkryliśmy dzisiaj, że Fototropie obchodzą właśnie swoje urodziny. Mija dokładnie rok odkąd ogłosiliśmy światu powstanie naszego internetowego zakątka. Trzeba przyznać, że był to rok bardzo aktywny. Udało się bowiem zapełnić obrazkami i słowem kilkanaście kategorii, stworzyliśmy 90 wpisów, zamieściliśmy grubo ponad 1000 zdjęć, a dzięki temu w naszych fotograficznych zbiorach zapanował wreszcie względny porządek. Wszystkim którzy nam przez ten czas towarzyszyli (o dziwo uzbierało się w sumie prawie 40000 wyświetleń, czyli dużo, dużo więcej niż się spodziewaliśmy), dzielili się uwagami, komentowali i oceniali, bardzo dziękujemy. Specjalnie dla nich publikujemy dziś zbiór na szybko wybranych korsykańskich widokówek z zachodzącym słońcem w roli głównej. Można sobie na ich odwrocie wypisać od nas pozdrowienia :)

A kończąc nasze jubileuszowe podsumowania, pochwalimy się jeszcze, że w ostatnich dwunastu miesiącach trzy nasze fotografie znalazły się w gronie laureatów mniej lub bardziej prestiżowych rywalizacji („Bohinj”, „W drodze”, „W nieznane”, patrz zakładka O nas), kilkanaście kolejnych wyróżniono włączeniem do grona finalistów lub zakwalifikowaniem do pokonkursowych wystaw (m.in. „Pasterz z Dolina Langtang”, „Żniwa”, „Moje miejsce na ziemi”, „Fatrzańska jesień I”, „Fatrzańska jesień II”, „Fatrzańska jesień III”, „Mała Fatra”, „Jesienne opary” , „W drodze na Laurebinę”, „Zimowe tułaczki”, „Dom Planika”, „Grań”), zaś jedna z naszych nepalskich relacji („W stronę Tsergo Ri”) zdobyła główną nagrodę w konkursie „Na górskim szlaku” zorganizowanym przez portal serwisgorski.pl.

Kierunek Korsyka

O Korsyce myśleliśmy od dobrych kilku lat, ale z niezrozumiałych powodów projekt ewentualnego wyjazdu kończył zawsze swój żywot na cmentarzysku niezrealizowanych pomysłów. I nagle, chyba nawet dla nas dość nieoczekiwanie, splot wielu mniej i bardziej szczęśliwych wydarzeń sprawił,  że z najpiękniejszą europejską wyspą stanęliśmy w końcu twarzą w twarz.  Do szczegółów tego zmysłowego spotkania z całą pewnością wracać będziemy w przyszłości nieraz. Na początek skromna galeria…

Korsyka 2015.

Babia Góra. Zima 2015.

Zimowe spacery granią Babiej Góry to nasza niepisana coroczna tradycja. Niestety w tym sezonie męską część naszego zespołu niewątpliwej przyjemności obcowania z otuloną śniegiem Królową Beskidów pozbawiła operacja kolana. Na szczęście znalazło się zastępstwo. Jego ciężar wzięła na swoje barki stęskniona górskich wrażeń koleżanka Dorotka. I tak oto pewnego pogodnego, chociaż bardzo mroźnego poranka na wierzchołek Diablaka ruszyła „babska ekspedycja”. :)

Luty 2015.

Mokre dni w Pirenejach

Pięć lat temu zapragnęliśmy poznać Pireneje. No i niedługo później poznaliśmy. Niestety, głównie ich bardzo kapryśną pogodowo, czerwcową naturę. Spędziliśmy kilka nocy pod namiotem w przeuroczej wiosce Torla i trzy doby w wygodnym, zupełnie pustym o tej porze roku schronisku w Bujaruelo. Los jednak sprawił, że przez większość pobytu zmagaliśmy się nie z przepięknymi górskimi ścianami, lecz ze ścianami deszczu. Lało okrutnie. Zabezpieczone przed wilgocią aparaty rzadko opuszczały plecaki, a co za tym idzie, zdjęć powstało jak na lekarstwo. Kilka skromnych obrazków, dokumentujących nieliczne momenty przejaśnień, można obejrzeć poniżej.

Hiszpania 2010.

Szallalat Uzud

Szallalat Uzud (Ouzoud) to liczący sobie grubo ponad 100 metrów wysokości wodospad na rzece Wadi Uzud, złożony z kilku spektakularnie prezentujących się kaskad. Popularne wśród samych Marokańczyków miejsce wypoczynku, a jednocześnie ciesząca się światową sławą turystyczna atrakcja. Bez wątpienia jedno z najpiękniejszych miejsc w górzystej części Maroka.

Maroko 2010.

 

Wycieczka na Wielki Rozsutec…

… czyli jeszcze kilka listopadowych, fatrzańskich ujęć.

Wielki Rozsutec (Veľký Rozsutec, Wielki Rozsudziec) to dopiero piąty pod względem wysokości (1610 m n.p.m.), ale za to zdecydowanie najbardziej charakterystyczny i bez wątpienia najpiękniejszy ze szczytów Małej Fatry. Wybitny, skalisty, obmurowany wapieniem i dolomitem, rozpoznawalny nawet z odległości kilkudziesięciu kilometrów. Stosunkowo łatwo dostępny, zwłaszcza z okolic wsi Terchovej, skąd przeciętnemu piechurowi droga na wierzchołek i z powrotem nie powinna zająć więcej niż 4,5-5 godzin.

Słowacja 2014.

Tatry w zimowej szacie

Polskie Tatry znamy bardzo, bardzo dobrze. Przez długi okres w każdym niemal sezonie odwiedzaliśmy je kilkukrotnie, spędzając łącznie na ich zboczach setki godzin. Ostatnimi jednak czasy, głównie z racji okupujących tatrzańskie szlaki tłumów i naszej coraz bardziej postępującej alergii na masy, w najwyższych polskich górach bywamy rzadziej. Wyjątkiem jest zima.

Tatry 2009-2013.

Jesienny spacer po Beskidach

Jesienny spacer naszą ulubioną w Beskidzie Żywieckim trasą. Łatwa, spacerowa pętla: Rycerka – Wielka Racza – Mała Racza – Orzeł – Abramów – Jaworzyna – Kikula – Przegibek – Rycerka. Sześć godzin przyjemności, z czego przynajmniej jedna czwarta z okiem przylepionym do aparatu wymierzonego w górskie krajobrazy, które jak zwykle o tej porze roku grubo przykryła dziwnie pstrokata, nadrealna wręcz mieszanka barw.

Październik 2010.

Cima di Terrarossa

Mierzyliśmy w którąś z wymagających ferrat na Montaž (Jôf di Montasio), lecz wyjątkowo kapryśna w tym roku alpejska aura zmusiła nas do zmiany planów. Co prawda udało się w końcu trafić na pogodowe okno, ale szybko wyszło na jaw, że kilkudniowy, zimny front pozostawił po sobie grubą warstwę zmrożonego śniegu przemieniając tym samym najwyższe partie masywu w iście zimowe wyzwanie. Bez raków nie było szans. Lekko rozczarowani postanowiliśmy poszukać zadośćuczynienia. Udało się. Ciut niższa, łatwo dostępna, chociaż również ośnieżona Cima di Terrarossa okazała się niezwykle gościnna i przez kilka godzin obficie karmiła nas przepięknymi panoramami, bliskością alpejskiej fauny, absolutną ciszą i nadmiarem słońca. To dużo więcej niż się spodziewaliśmy.

Włochy 2014.

Wrota Jermana

Kamniško Sedlo zwane również Wrotami Jermana to odważnie zawieszona między Braną (2252 m n.p.m.) a Planjavą (2394 m n.p.m.) przełęcz ciesząca się sławą jednego z najbardziej niezwykłych krajobrazowo zakątków Alp Kamnicko-Sawińskich. Przepiękne widoki, kapitalnie położone schronisko, bezpośrednia bliskość najwyższych szczytów – dla eksplorujących masyw wędrowców pozycja obowiązkowa.

Słowenia 2014.

Romans zimowy

Podróże to nie tylko egzotyczne, zagraniczne wojaże. Góry to nie tylko Alpy czy Himalaje. Niekiedy egzystencjalne i estetyczne pożywki można odnaleźć całkiem blisko, w naszym przypadku nie dalej niż kilkadziesiąt kilometrów. Na Babiej Górze byliśmy co prawda wiele razy, ale tułaczki po penetrujących jej zbocza szlakach nie przestają nas bawić. Zwłaszcza zimą, kiedy spotkania z Królową Beskidów przemieniają się nieraz w namiętny, pełen zwrotów akcji, porywczy, ostry, momentami nawet trochę perwersyjny romans. Czasem czyste, błękitne niebo, leniwe, przyjemnie pieszczące skórę słońce, skrzący się dziewiczy śnieg i pełne spektrum zimowego piękna, a niedużo później budząca niepokój zawieja, zamieć, przenikliwe zimno i nieprzekraczająca kilku metrów widoczność. Kto raz tego zasmakował, temu zawsze tęskno.

Babia Góra 2011-2013.

Triglav

Na Triglav – narodową górę Słoweńców i jednocześnie najwyższy szczyt całych Julijskich Alp, wybraliśmy się jednym z łatwiejszych, ale i najbardziej malowniczych szlaków, startującym z Trenty. Szybko, sprawnie, przyjemnie, mimo że gorąco, trochę nazbyt słonecznie i bardzo, bardzo sucho. Pełna wrażeń doba pod znakiem permanentnego odwodnienia. Warto było.

Słowenia 2013.

Poranek w Alpach Julijskich

O słoweńskich górach pisać można dużo. To w zasadzie temat na solidną książkę. Słowenia należy w końcu do najbardziej górzystych państw w Europie. Pagórki, wzgórza, skalne ściany i szczyty zajmują aż dwie trzecie jej powierzchni. Najwyższym, najbardziej rozległym i monumentalnym pasmem są Alpy Julijskie. Surowe, ale piękne. Zwłaszcza o poranku, w promieniach budzącego się słońca.

Słowenia 2013 (schronisko Dom Planika).

Comino, Riviera Bay, Golden Bay…

Wracając do Malty – chociaż jej linia brzegowa liczy sobie prawie 140 kilometrów, wcale nie łatwo odnaleźć na wyspie miejsca wymarzone do morskich kąpieli. Jeśli chodzi o plaże nie będziemy oryginalni. Polecamy Golden Bay, Riviera Bay i Gnejna Bay, a nade wszystko wyprawę na Comino do rajskiej Blue Lagoon. W sezonie letnim nad morzem murowany tłum, ale w kwietniu czy maju ludzi można policzyć na palcach jednej ręki. A pogoda cudownie umiarkowana.

Malta 2014.

W Sanktuarium Annapurny

Mija 5 lat odkąd pierwszy raz zapuściliśmy się na nepalskie szlaki. Południowa Baza Annapurny – punkt kulminacyjny naszego himalajskiego debiutu, leży na wysokości 4130 m n.p.m., w samym sercu niezwykłego lodowcowego cyrku, którego brzegi tworzy aż jedenaście szczytów sięgających powyżej 6000 metrów. Niewielkie himalaistyczne obozowisko prócz legendarnej południowej ściany Annapurny I (8091 m n.p.m.) bezpośrednio otacza sześć siedmiotysięczników (Baraha Shikhar – 7647, Annapurna III – 7555, Khangsar Kang – 7485, Gangapurna – 7454, Annapurna South – 7219, Tarke Kang – 7202) oraz cztery sześciotysięczniki (Machhapuchhre – 6993, Singu Chuli – 6501, Hiunchuli – 6441, Gandharba Chuli – 6248). Miejscowa ludność, zwłaszcza Gurungowie, znają ten krajobraz bardzo dobrze. Deothal – bo takiej używają w odniesieniu do niego nazwy, od wieków jest dla nich miejscem odnowy i duchowego rozwoju, świętą ziemią, na której chronione i czczone jest życie w każdej postaci. Nie dziwi nas to ani trochę, podobnie jak fakt, że zauroczeni okolicą pierwsi himalaiści nadali jej miano Sanktuarium. Dobrze ukryty przed światem za lodowo-skalną barierą, piękny, ale i budzący grozę naturalny amfiteatr wydaje się wręcz stworzony do medytacji lub modlitwy.

Pierwszy wpis

Każda kategoria, by zaistnieć we właściwy sposób, musi mieć swój pierwszy wpis. Nie da się tego uniknąć. Chcąc dać początek naszym „Różnościom” postanowiliśmy więc nie myśleć zbyt długo tylko zamieścić cztery skromne obrazki z rodzinnych stron. Nie dlatego, że miejsce to darzymy jakimś głębokim uczuciem, lecz jako przykład, że nawet w szarym, jałowym, sennym, prawie martwym mieście da się odnaleźć ciekawy plener. Zatem przedstawiamy:

Tychy, Park Północny.