Jak w tytule – kilka fotek wykonanych niedawno w Czeskim Krumlowie o późnej porze, gdy z brukowanych uliczek tego przepięknego, historycznego miasteczka większość turystów dawno przegoniła już ciemność…
Sierpień 2019.
Jak w tytule – kilka fotek wykonanych niedawno w Czeskim Krumlowie o późnej porze, gdy z brukowanych uliczek tego przepięknego, historycznego miasteczka większość turystów dawno przegoniła już ciemność…
Sierpień 2019.
Tak się jakoś przyjęło, że środek lipca, można powiedzieć tradycyjnie, bo któryś już raz z rzędu, spędzamy w Jeleniej Górze, gdzie właśnie wtedy przystojny, zabytkowy rynek staje się areną najstarszego w Polsce święta teatrów ulicznych. Program tegorocznego 37. MFTU wydał nam się co prawda wyraźnie skromniejszy niż w przypadku kilku ostatnich edycji festiwalu, ale to nie znaczy, że czas spędzony w „stolicy Karkonoszy” zapamiętamy jako nieudany. Tym razem po prostu znacznie bardziej niż popisy aktorów naszą uwagę przykuła natura, zwłaszcza sprzyjające górskim przechadzkom oraz skałkowej wspinaczce, granitowe Rudawy Janowickie. W intensywnie kształtowanej przez dwa skrajne fronty pogodowe, mało sprzyjającej aurze zabrakło nam niestety energii na przemyślaną i staranną fotografię, dlatego poniżej zamiast zwyczajowej, obszernej fotorelacji skromny wybór przypadkowych, miejskich i pozamiejskich pejzażów oraz osobna galeria z chyba najlepszego w tym roku festiwalowego przedstawienia (znakomite światło, muzyka grana „na żywo”, przemyślany układ i kształt sceny, efektowna choreografia, profesjonalna gra aktorska) – spektaklu „Poza czasem” Teatru Akt.
Jelenia Góra, Rudawy i okolice…
Spektakl „Poza czasem” Teatru Akt…
Lipiec 2019.
Trydent – miejsce, w którym kiedyś, prawie pięć wieków temu, grupka osobliwych, dość zabawnie ubranych przedstawicieli pewnego ekspansywnego światopoglądu decydowała o sprawach, jak się okazało, niezwykle ważnych dla całego globu. Dziś stolica autonomicznego, najbardziej na północ wysuniętego włoskiego regionu. Urokliwa, dostojna, żywa, zdecydowanie warta dłuższych odwiedzin. Nam niestety w pewien upalny czerwcowy dzień starczyło czasu i energii ledwie na kilka nieśpiesznych spacerów brukami historycznego centrum, w tym oczywiście Piazza del Duomo.
Czerwiec 2019.
Karwendel – położona na pograniczu Bawarii i Tyrolu górska kraina, której urodzie niewątpliwie sprzyja szata późnowiosenna. A przekonaliśmy się o tym całkiem niedawno – na początku czerwca zieleń Hinterhornalm, Walderalm, Ahornboden oraz innych dolin i hal ukrytych między strzelistymi, budzącymi respekt, mocno jeszcze o tej porze roku zaśnieżonymi wapieniami osiągnęła nierealny wręcz stopień nasycenia. Nie kryliśmy zaskoczenia, że przestrzenie tak łatwo dostępne mogą mieć w sobie aż tyle nietkniętej ludzką bezmyślnością i barbarzyństwem harmonii oraz naturalnego piękna.
Czerwiec 2019.
Hall in Tirol – jeden z najurodziwszych miejskich obiektów Tyrolu. Zabytkowe, pamiętające czasy świetności mury otoczone surowymi, alpejskimi ścianami. Estetyczna przestrzeń, w której kultura spotyka się z naturą.
Czerwiec 2019.
Ma przepiękny Tyrol swoją urodziwą stolicę, która nosi nazwę Innsbruck. Przyjazny, żywy, interesujący, przyjemnie kameralny organizm ulokowany nad brzegami płynącej w cieniu alpejskich ścian, całkiem żwawej, zwłaszcza w czasie roztopów, rzeki Inn. Bez wątpienia warto poświęcić mu przynajmniej kilka dni.
Czerwiec 2019.
Dzikiej fauny w Tyrolu nie brakuje, ale dzięki mnogości nietkniętych cywilizacją przestrzeni rzadko jej błogi spokój burzą nieproszeni i natrętni goście. Nasze spotkania ze zwierzakami ograniczyły się do „bestii” udomowionych, bardzo charakternych, ale pozujących całkiem chętnie. Poniżej szczęśliwe alpejskie krowy, wysokogórskie owieczki, wytresowane przykładnie wieszczki oraz pawie – stali rezydenci dziedzińca zamku Ambras.
Austria, czerwiec 2019.
Trochę wakacyjnych, raczej mało starannych fotek z wspinaczkowo-rowerowego tygodnia, który spędziliśmy niedawno nad bogatymi w przepyszne wino, wyjątkowo w tym roku upalnymi brzegami lazurowego jeziora Garda i rwącej rzeki Sarca.
Włochy, czerwiec 2019.
Poniżej pierwsza porcja na szybko wybranych obrazków z naszego w zasadzie pierwszego w życiu poważnego spotkania z austriackim Tyrolem. O tym, że ten alpejski zakątek obfituje w wyjątkowe pejzaże wiedzieliśmy oczywiście wcześniej, ale po wszystkim możemy śmiało stwierdzić, że żadne pocztówki ani zdjęcia nie są w stanie w stu procentach oddać jego bogactwa i piękna. Na początek dość obszerna, ogólna galeria…
Austria, czerwiec 2019.
Bardzo lubimy hasać po lesie z aparatem. Szkoda tylko, że nie zawsze potrafimy w stu procentach oddać na zdjęciach jego klimat i piękno. Uczymy się na błędach. Poniżej najnowsza galeria. Lasy Kobiórskie. Połowa kwietnia A.D. 2019.
Trzy trochę przypadkowe, niekoniecznie typowe, śląskie pejzaże.
Marzec 2019.
Meldujemy: wiosna na polskiej Jurze jeszcze ciągle się leni, skały omszałe, chłodne, wilgotne, stawiające zaskakujący opór, ale za to czosnek niedźwiedzi już się zieleni…
Marzec 2019.
To były dobre dni. Małej Fatrze za jej tradycyjną gościnność kłaniamy się nisko, ale specjalne podziękowania kierujemy również w stronę współorganizatorki naszego styczniowego wyjazdu za południową granicę – hojnej jak mało kiedy zimie, która nie szczędziła nam ani odrobiny swojego bogactwa. Był siarczysty mróz, ale i momenty ciepła, były porywiste podmuchy, ale i przyjemne godziny, gdy wiatr udawał się na odpoczynek, było trochę chmur, ale też sporo błękitnego nieba, było słońce i przede wszystkim ogrom świeżego, bielutkiego śniegu.
Styczeń 2019.
W tak estetycznej scenerii, przy tak sprzyjającej, motywującej do działania aurze wejście na szczyt jawi się zawsze jako „psi obowiązek” ;)
Styczeń 2019.
Na Słowacji przyśnieżyło w tym roku trochę ponad normę :)
Styczeń 2019.