Temperatury ciągle stosunkowo niskie, a zieleni jeszcze mało, ale napotkane zwierzaki zdradzają, że rozpoczęła się już wiosna :)
Marzec 2019.
Meldujemy: wiosna na polskiej Jurze jeszcze ciągle się leni, skały omszałe, chłodne, wilgotne, stawiające zaskakujący opór, ale za to czosnek niedźwiedzi już się zieleni…
Marzec 2019.
To były dobre dni. Małej Fatrze za jej tradycyjną gościnność kłaniamy się nisko, ale specjalne podziękowania kierujemy również w stronę współorganizatorki naszego styczniowego wyjazdu za południową granicę – hojnej jak mało kiedy zimie, która nie szczędziła nam ani odrobiny swojego bogactwa. Był siarczysty mróz, ale i momenty ciepła, były porywiste podmuchy, ale i przyjemne godziny, gdy wiatr udawał się na odpoczynek, było trochę chmur, ale też sporo błękitnego nieba, było słońce i przede wszystkim ogrom świeżego, bielutkiego śniegu.
Styczeń 2019.
W tak estetycznej scenerii, przy tak sprzyjającej, motywującej do działania aurze wejście na szczyt jawi się zawsze jako „psi obowiązek” ;)
Styczeń 2019.
Na Słowacji przyśnieżyło w tym roku trochę ponad normę :)
Styczeń 2019.
Końcówka roku, a co za tym idzie, nikomu nie potrzebne i niczemu nie służące podsumowania. Z nudów chyba, przejrzeliśmy dokładnie nasz internetowy album, by dojść do wniosków jasnych i wyraźnych – biorąc pod uwagę fotograficzny aspekt ostatnim dwunastu miesiącom daleko było do ideału. No cóż, czasem pewnie zabrakło refleksu, czasem energii, czasem zapału, czasem umiejętności, a czasem po prostu aparatu. Dlatego zamiast podsumowującej rok 2018 galerii zdjęć najbardziej udanych, publikujemy galerię zdjęć z miejsc i wydarzeń, które najbardziej wryły się w naszą pamięć. To był całkiem kolorowy czas…
Skromniutki ślad po naszym kolejnym – trudno już zliczyć, którym dokładnie – spotkaniu z poetą Marcinem i jego Świetlikami. Tym razem w tyskiej Mediatece.
Grudzień 2018.
Druga połowa listopada. Złota jesień już przygasa, a w powietrzu wyraźnie wytrąca się aromat zmiany. Na skórze swoje ostre stemple zaczyna kłaść chłód. Zbliża się dużymi krokami monochromatyczna pora. Lekka stagnacja. Czasem tylko jakaś leniwa przechadzka z aparatem, czasem jakaś wspinaczkowa, jurajska eskapada. Czekamy na śnieg…
Listopad 2018.
Tegoroczna jesień swój „złoty wiek” ma już powoli za sobą, ale wciąż jeszcze może pochwalić się nie lada urodą, na co dowody przedstawiamy poniżej. Jedna zmiana jest jednak ewidentna. Podczas ostatniego, umiarkowanie wspinaczkowego wypadu na nieodległą nam Jurę, pierwszy raz od wielu, wielu miesięcy zaznaliśmy autentycznego chłodu. Już prawie zdążyliśmy zapomnieć, że wszystko staje się znacznie trudniejsze, gdy na termometrze ledwie kilka stopni, wiatr żwawo hula, a wapienie ciut bardziej wilgotne.
Październik 2018.
Zaskakująco pogodny piątek. „Piątka”, czyli tatrzańska Dolina Pięciu Stawów. Aktywna pauza. Joga w scenerii jesiennej.
Październik 2018.
Pierwszy, ale mamy ogromną nadzieję, że nie ostatni, festiwal Auksodrone w tyskiej Mediatece. Się działo. Siedziało się i się słuchało, jak orkiestra Aukso pod batutą Marka Mosia przez trzy dni intensywnie rozmawiała z wybitnymi instrumentalistami ze świata muzyki klasycznej, jazzu i sceny elektronicznej. Zygmunt Krauze, Agata Zubel, Alek Nowak, Andrzej Jagodziński Trio, Henryk Miśkiewicz, Zbigniew Namysłowski Quintet, Michał Urbaniak & UrbSymphony, Clark, Mira Calix, Squarepusher. Sporo znakomitych, chociaż momentami trudnych w odbiorze kompozycji. Poniżej kilka migawek – raczej jako pamiątka, bo trudno nazwać je poważną fotografią. Na taką najzwyczajniej zabrakło uwagi i czasu.
Tychy, październik 2018.