Otoczona górami, niezwykle malownicza Dolina Górnego Hronu (Horehronie) nie była dla nas zbyt gościnna. Okno pogodowe lekko uchyliło się tylko na moment, kiedy zawitaliśmy w stolicy regionu – Bańskiej Bystrzycy.
Słowacja 2015.
Był czas, że wspinanie zajmowało całkiem spory fragment naszego wspólnego życia. Można nawet rzec, że zbyt spory, bo skupieni trochę przesadnie na skałkowych harcach zaniedbywaliśmy wyraźnie inne aktywności i pasje. I chyba dlatego właśnie tak mało posiadamy z tego etapu zdjęć. No ale oczywiście coś tam w naszych fotograficznych archiwach da się wyszperać. Dla przykładu – cztery trochę zapomniane, czarno-białe obrazki z rekreacyjnego wspinania na położonej u podnóża słowackich Tatr Zubereckiej Vapence.
Słowacja 2012.
W Bratysławie przemieniliśmy się niedawno w iście nocne zwierzęta, a wszystko przez chyba najoryginalniejszą muzyczną imprezę, w jakiej kiedykolwiek mieliśmy okazję brać udział – festiwal Waves. To była dla wygłodniałych ambitnej nuty melomanów prawdziwa uczta, podczas której w jeden weekend, na dwunastu zlokalizowanych w samym centrum słowackiej stolicy koncertowych scenach, wystąpiło łącznie stu dwudziestu w olbrzymiej większości młodych wykonawców reprezentujących w sumie kilkanaście krajów. Znakomici instrumentaliści, niebanalne wokale, odważne, autorskie projekty, trochę elektroniki, trochę bardziej tradycyjnych narzędzi, szerokie spektrum gatunków i brzmień. Było upojnie. Na łowy ruszaliśmy kiedy zapadał zmrok, a do hotelowego pokoju lekko wyczerpani wracaliśmy chwilę przed wschodem słońca. W dzień odsypianie przeplataliśmy niezbyt forsownym odkrywaniem uroków stołecznej starówki. Na portretowanie miasta tym razem czasu było mniej, ale kilkadziesiąt pamiątkowych zdjęć udało się przywieźć. Na początek trochę nocnych obrazków: Most Słowackiego Powstania Narodowego (Nový most), Katedra św. Marcina (Dóm svätého Martina), rynek (Hlavné námestie) i Zamek Bratysławski (Bratislavský hrad).
Słowacja 2015.
… czyli jeszcze kilka listopadowych, fatrzańskich ujęć.
Wielki Rozsutec (Veľký Rozsutec, Wielki Rozsudziec) to dopiero piąty pod względem wysokości (1610 m n.p.m.), ale za to zdecydowanie najbardziej charakterystyczny i bez wątpienia najpiękniejszy ze szczytów Małej Fatry. Wybitny, skalisty, obmurowany wapieniem i dolomitem, rozpoznawalny nawet z odległości kilkudziesięciu kilometrów. Stosunkowo łatwo dostępny, zwłaszcza z okolic wsi Terchovej, skąd przeciętnemu piechurowi droga na wierzchołek i z powrotem nie powinna zająć więcej niż 4,5-5 godzin.
Słowacja 2014.