
Weekendowa wizyta u naszych południowych sąsiadów. Trochę relaksu, trochę rekreacji, trochę znoju. Tatry Wysokie, Vlkolinec i Szczyrbskie Jezioro.







































Słowacja, czerwiec 2025.
Fotograficzne ostatki z wiosennego pobytu w Italii. Kilka prezentowanych już zakątków plus porcja nowych motywów. Smagane słońcem okolice jeziora Garda, śnieżne jeszcze Dolomity oraz sielska dolina Val Lomasone – nasza główna w tym sezonie arena wspinaczkowa.

































Włochy, kwiecień-maj 2025.
Drugi wybór obrazków z wiosennego wypadu do Włoch. Naszym głównym celem były oczywiście spotkania z naturalnym krajobrazem, wspinaczkowe poszukiwania idealnego wapienia i niezbyt forsowne aktywności piesze, ale to nie znaczy, że zupełnie porzuciliśmy cywilizację. Sporo dobrych chwil spędziliśmy w jak zwykle wygodnym, tętniącym sportową energią Arco, a także w innych kameralnych ośrodkach – Sterzing (Vipiteno), Cesiomaggiore, Belluno oraz Valdobbiadene.




































Włochy, kwiecień-maj 2025.
Przełom kwietnia oraz maja. Nasza kolejna wizyta w północnej części gościnnej Italii i spotkanie z aż trzema porami roku. W wysokich partiach Dolomitów solidna, trudna dla tułaczy zima, w dolinach mieniąca się jaskrawymi zieleniami wiosna, a w niektórych najbardziej nasłonecznionych rejonach warunki i temperatury niemalże letnie, pozwalające nawet na krótkie odświeżające kąpiele. Poniżej z tych bogatych dziesięciu dni galeria pierwsza.

































Włochy, kwiecień-maj 2025.

Drugi rok z rzędu w połowie lutego obieramy kierunek na alpejskie krainy i drugi raz zamiast zimy spotykamy wiosnę. Coraz dziwniejszy ten klimat. W regionie Salzkammergut na opustoszałych górskich halach śniegu jak na lekarstwo, kwiecie w rozkwicie, motyle oraz bzyczące pszczoły. Krótki to był wypad. Sporo czasu spędziliśmy w samochodzie, trochę pospacerowaliśmy po mniejszych i większych nierównościach, ale głównie odpoczywaliśmy od codzienności gapiąc się na przeurocze nawet o tej porze roku jeziora: Wolfgangsee, Attersee, Hallstätter See, Altausseersee oraz Grundlsee.










































Austria, luty 2025.
… czyli skromna porcja obrazków z lutowego epizodu w styryjskim masywie Hochschwab.












Austria, luty 2025.

Pierwsza galeria w nowym roku z naszego ostatniego wyjazdu w roku ubiegłym. Okres świąt Bożego Narodzenia, który tym razem spędziliśmy w górach, a konkretnie na szlakach słowackiej Małej Fatry, chyba najczęściej odwiedzanego przez nas górskiego pasma. Cisza, przestrzeń i dwie pogodowe rzeczywistości jednocześnie – w dolnych partiach zaskakująco przyjemnie, ciepło, słonecznie, niemal wiosennie, a u góry sroga, trudna zima, pełna słońca, ale też mroźna i bardzo wietrzna. Ludzi jak na lekarstwo, więc niemal samotnie przedeptaliśmy kilka nieznanych nam jeszcze niższych ścieżek, a na głównej grani przetorowaliśmy szlak pomiędzy Krywaniami.

































Słowacja, grudzień 2024.




































































































Krótkość listopadowych dni czasem przytłacza, ale ma też jeden wyraźny plus – w górach znacznie łatwiej niż na przykład latem, czasem nawet przypadkiem, można natknąć się na pełen magicznych świateł spektakl wyreżyserowany przez zachodzące słońce. Przekonaliśmy się o tym ostatnio na szlakach Małej Fatry.






Słowacja, listopad 2024.

Ostatnia galeria z naszych intensywnych, sierpniowych spotkań z górami. We włoskiej części Zachodnich Alp Zillertalskich spędziliśmy zaledwie dwa dni, ale udało się wycisnąć z nich całkiem sporo. Mimo niepewnej pogody bez problemów wdrapaliśmy się na dwa przystojne trzytysięczniki – Wurmalmspitze (3022 m n.p.m.) i Wilde Kreuzspitze (3134 m n.p.m.), zdążyliśmy dobrze poznać okolice prześlicznego jeziora Lago di Selvaggio (Wilder See), przyjrzeliśmy się dokładnie drewnianej zabudowie wioski Malga Fane, uważanej za jedno z najpiękniejszych tego typu miejsc w Tyrolu Południowym, oraz zjedliśmy kilka naprawdę znakomitych dań w Brixner Hütte (Rifugio Bressanone) – bez wątpienia najlepszej górskiej jadłodajni, jaką dotychczas spotkaliśmy na swojej drodze.

































Włochy, sierpień 2024.
Dolomity Lienzkie były ostatnim etapem naszego sierpniowego wypadu i niestety zostawiliśmy sobie na to niezwykle interesujące, nieznane nam wcześniej pasmo zdecydowanie zbyt mało czasu. Głównym kierunkiem krótkiego rozpoznania dość spontanicznie uczyniliśmy Seekofel (2738 m n.p.m.), na który prowadzi bardzo przyjemna, graniowa ferrata.















Austria, sierpień 2024.
… czyli z włoskich Dolomitów i Alp Zillertalskich wybór obrazków tym razem czarno-białych.















Włochy, sierpień 2024.

Druga galeria z sierpniowych tułaczek. Nasze chyba największe, chociaż dość przypadkowe, tegoroczne, osobiste odkrycie i absolutnie pozytywne zaskoczenie. Villgrater Berge (Villgratner Berge) – przeurocza, niewielka grupa górska, najbardziej na południe wysunięta część Wysokich Taurów, której mniej więcej dwie trzecie przynależą do austriackiego Tyrolu, a jedna trzecia do włoskiego Południowego Tyrolu. Cudownie dziki i spokojny obszar w minimalnym tylko stopniu dotknięty i zmieniony ręką człowieka. Pozbawiony zbędnej infrastruktury, kolejek, nadmiaru samochodowych dróg, za to z gęstą siecią przyjemnych szlaków w większości wolnych od technicznych trudności, idealnych dla wielbicieli ciszy, przyrody i długich, nieśpiesznych tułaczek. Grupa wyraźnie niższa niż znacznie bardziej znane i popularne sąsiednie pasma, co nie znaczy, że niewysoka. Żaden szczyt nie osiąga co prawda 3000 m n.p.m., ale aż 20 wierzchołków przekracza wysokość 2800 m n.p.m., a najwyższy z nich (Weiße Spitze) liczy sobie 2962 m n.p.m. Polecamy zwłaszcza dolinę Villgratental, w której znajdziemy wygodną bazę w jednym z sielskich osiedli (Außervillgraten, Innervillgraten), drewnianą perełkę, czyli pasterską wioskę Oberstalleralm, spacer nad Schwarzsee, gdzie w letnie dni można zażyć odświeżającej kąpieli na wysokości prawie 2500 metrów, czy też jakąś dłuższą opcję – wyprawę na sąsiadujące ze sobą najwyższe wierzchołki (Weiße Spitze i Rote Spitze), albo piękny trekking na Großes Degenhorn (2946 m n.p.m.) i jeziorka Degenhornsee oraz Falkommsee.

































Austria, sierpień 2024.
Jako wstęp, zanim przejdziemy do bardziej szczegółowego opisu i obrazowania naszych sierpniowych spotkań z przepięknymi górami austriacko-włoskiego pogranicza, zbiór trzydziestu zdjęć, a w nim Dolomity, Zachodnie Alpy Zillertalskie, Dolomity Lienzkie oraz najbardziej na południe wysunięta część Wysokich Taurów, czyli grupa Villgrater Berge.






























Sierpień 2024.

W tym roku sporą część sierpnia postanowiliśmy spędzić na słonecznych, alpejskich szlakach austriacko-włoskiego pogranicza. Zanim jednak rozpoczęły się nasze całkiem intensywne przygody w Alpach Zillertalskich, Wysokich Taurach i Dolomitach, na kilka dni zatrzymaliśmy się w Salzkammergut, a konkretnie w Ebensee, żeby odrobinę rozruszać kolanowe stawy, ale przede wszystkim solidnie wymoczyć się w pobliskich, bardzo dobrze nam znanych, górskich kąpieliskach – jeziorach Traunsee, Vorderer Langbathsee oraz Hinterer Langbathsee.












Austria, sierpień 2024.
Drugi wybór zdjęć z krótkiego pobytu w Salzkammergut, tym razem ilustrujących przede wszystkim północno-wschodnie rejony jeziora Wolfgangsee, gdzie znaleźliśmy bardzo tani, przyjemny i wygodny pokój w sielskim gospodarstwie od lat działającym w ramach austriackiego projektu „Urlaub am Bauernhof”.


















Austria, lipiec 2024.

Austriacki Salzkammergut. Nie pierwsza w naszym życiu wizyta w tym niesamowicie ciekawym górsko-kąpielowym rejonie i na pewno nie ostatnia. Tym razem odpuściliśmy sobie ferraty i wysokie szczyty, a większą część energii przekierowaliśmy na nieśpieszne pedałowanie brzegami przepięknych akwenów. Poniżej skromna galeria z tych upalnych dni, a w niej kilka odwiedzonych miejsc: jeziora Wolfgangsee, Mondsee i Attersee oraz ulokowane nad nimi urocze osiedla, m.in. St. Wolfgang, Strobl, Sankt Gilgen, czy też Unterach am Attersee.

































Austria, lipiec 2024.

Drugi raz w życiu przedeptaliśmy cały niemal rejon Sulowskich Skał i drugi raz mierzyliśmy się tam z upałem i trudną do zniesienia duchotą. Może w tym fragmencie Gór Strażowskich jest tak zawsze? ;) Na najkorzystniejsze do fotografii warunki niestety zaspaliśmy, spacer trochę nas wymęczył, ale i tak ten kolejny słowacki epizod będziemy wspominać jako bardzo przyjemny.


















Słowacja, czerwiec 2024.

W lutym, korzystając z zaskakująco wiosennej jak na środek zimy aury, wpadliśmy na momencik w odwiedziny do naszych zachodnich sąsiadów, żeby trochę poznać ich najbardziej na wschód wysuniętą alpejską część. Nie robiliśmy wiele. Głównie zwiedzaliśmy przeurocze Berchtesgaden, spacerowaliśmy po okolicach oraz gapiliśmy się jak niewątpliwy symbol regionu – Watzmann, w pełnym słońcu prezentuje swoje imponujące walory. Bardzo pogodny, nieśpieszny, przyjemny czas…










































Niemcy, luty 2024.
Ostatni, dość monotematyczny wybór obrazków z naszych styczniowych spotkań z zimą na szlakach Małej Fatry.









Słowacja, styczeń 2024.
… czyli druga porcja obrazków z niedawnej, zimowej wizyty na głównej grani Małej Fatry.






























Słowacja, styczeń 2024.

Tradycyjne w naszym przypadku, coroczne spotkanie z zimowymi krajobrazami przepięknej Małej Fatry. Ciężkie warunki (rano arktyczne temperatury i zerowa niemal widoczność) kazały nam zweryfikować ambitne plany, ale ze smaganej porywistym, mroźnym wiatrem grani nie daliśmy się szybko wygonić, dzięki czemu zapracowaliśmy na nagrodę w postaci pięknego rozpogodzenia. Wracaliśmy zmarznięci, ale bardzo zadowoleni. Poniżej z tej solidnej z zimą ustawki pierwszy wybór fotografii.

































Słowacja, styczeń 2024.

































































































Kilka czarno-białych śladów po ostatniej, jesiennej wizycie w słoweńskich Alpach Julijskich.






Słowenia 2023.