… czyli druga porcja obrazków z niedawnej, zimowej wizyty na głównej grani Małej Fatry.






























Słowacja, styczeń 2024.
… czyli druga porcja obrazków z niedawnej, zimowej wizyty na głównej grani Małej Fatry.






























Słowacja, styczeń 2024.

Tradycyjne w naszym przypadku, coroczne spotkanie z zimowymi krajobrazami przepięknej Małej Fatry. Ciężkie warunki (rano arktyczne temperatury i zerowa niemal widoczność) kazały nam zweryfikować ambitne plany, ale ze smaganej porywistym, mroźnym wiatrem grani nie daliśmy się szybko wygonić, dzięki czemu zapracowaliśmy na nagrodę w postaci pięknego rozpogodzenia. Wracaliśmy zmarznięci, ale bardzo zadowoleni. Poniżej z tej solidnej z zimą ustawki pierwszy wybór fotografii.

































Słowacja, styczeń 2024.
… czyli jeszcze kilka obrazków, tym razem czarno-białych, z krótkiej, grudniowej wizyty w „Czeskiej Toskanii”.






Czechy 2023.

Końcówka grudnia i nasz ostatni w roku 2023 wypad. W doskonale nam znanych okolicach Šardic śniegu póki co brak. Pola bardziej niż zimą pachną wiosną. Temperatury przyjemne. Słonko hojne. Subtelne światło czule pieści pięknie pofałdowany morawski krajobraz. Wino jak zawsze wyborne…



























Czechy, grudzień 2023.
Kilka czarno-białych śladów po ostatniej, jesiennej wizycie w słoweńskich Alpach Julijskich.






Słowenia 2023.

Ostatnia część obrazków z październikowego pobytu na słoweńsko-włoskim pograniczu. Dobrze nam znany Bovec – uroczy, kameralny ośrodek, w którym spędziliśmy już łącznie, licząc wszystkie wyjazdy, dobrych kilka tygodni, jak zwykle przyjazny, jak zwykle wygodny. Atrakcyjny sam w sobie, ale też idealny jako baza wypadowa dla chcących poznać jego cudne okolice – Alpy Julijskie, Dolinę Soczy, liczne sektory wspinaczkowe, wąwozy i wodospady, czy też inne ciekawe ludzkie osiedla, jak choćby Kobarid.















Słowenia, październik 2023.

W okolicach włoskiego Udine bywaliśmy mnóstwo razy, ale ogrom okolicznych atrakcji zawsze odwracał naszą uwagę od tego, jak się okazuje, arcyciekawego ośrodka. W tym roku wreszcie nadrobiliśmy zaległości. Piękny organizm, idealnie skrojony pod nasze gusta. Ani wielki, ani mały. Pełny estetycznej, historycznej, zabytkowej tkanki, która nie jest jednak jakimś muzealnym eksponatem nachalnie wdzięczącym się do turystów, ale po prostu służy lokalnej społeczności. Miasto żywe, naturalne, autentyczne. Przyjemne i gościnne. Eleganckie.
























Włochy, październik 2023.

W Lądku-Zdroju spędziliśmy niedawno trzy pogodne dni, a powodem naszej wizyty w tym jednym z najstarszych polskich uzdrowisk był Festiwal Górski im. Andrzeja Zawady oraz odbywający się w jego ramach konkurs fotograficzny LaMPA (Ladek Mountain Photo Award), którego finalistą było jedno z naszych zdjęć. Całej imprezie wystawiamy najwyższą możliwą ocenę, nie tylko ze względu na możliwość spotkania z ikonami wspinania, jak choćby Adam Ondra, Thomas Huber, Adam Bielecki, czy też Tom Livingston, poznania najnowszych propozycji górskiego kina, albo skorzystania z zaskakująco dobrej oferty muzycznej, ale za całokształt. To chyba najlepszy tego typu festiwal, w którym dotychczas braliśmy udział. A sam Lądek-Zdrój? Miasteczko z potencjałem, ale chyba nie do końca wykorzystanym. Po aparat sięgaliśmy tylko w jego najbardziej estetycznych fragmentach.




Wrzesień 2023.

Sottoguda (Staguda) – przeurocze osiedle położone u stóp błyszczącej królowej Dolomitów, czyli Marmolady, od 2016 roku należące do wąskiego, elitarnego klubu najpiękniejszych włoskich miasteczek. Ostoja tradycji – estetyczna, gościnna, ale nawet w okresie wakacyjnym wolna od tłumów, bardzo świadomie i nieprzesadnie kształtująca swoje turystyczne oblicze. Chyba najprzyjemniejsza, najwygodniejsza baza, jaką dotychczas znaleźliśmy w alpejskiej części Włoch. Wioska maleńka, zaspakajająca jednak wszelkie niezbędne potrzeby. Z dumą prezentująca zespół wielowiekowych, kamienno-drewnianych budynków typowych dla wiejskiej architektury Dolomitów, ale oferująca też tani, dobrze wyposażony, pełny smakołyków sklep, bar, kawiarnię oraz kilka niezłych gastronomicznych adresów. Do tego wszystkiego setka niezwykle otwartych, zawsze pogodnych mieszkańców, a wokół wspaniałe góry. Zdjęć niestety posiadamy niewiele, ale szczerze Sottogudę polecamy.







Włochy, sierpień 2023.

Solidna porcja pamiątek z kilku bardzo dusznych, ale niezwykle przyjemnych dni, które spędziliśmy w Dolinie Adygi, na słynnym południowotyrolskim szlaku wina (Strada del Vino). Wszechobecna winorośl, ciągnące się kilometrami sady, na horyzoncie Dolomity, a pośród tego wszystkiego liczne, jakże estetyczne osiedla, m.in Margreid an der Weinstraße (Magre), Kurtatsch (Cortaccia), Tramin (Tarmèno), czy choćby Neumarkt (Egna).




































Włochy, sierpień 2023.

Kolejny zbiór sierpniowych obrazków z północnych Włoch, tym razem ilustrujących dni, które spędziliśmy na szlakach Dolomitów.













































Włochy, sierpień 2023.

Jak w tytule – Gemona del Friuli i Venzone. Dwa słoneczne, ukryte między górami, oddalone od siebie o zaledwie kilka kilometrów skarby regionu Friuli-Wenecja Julijska, nieprzypadkowo wpisywane na zaszczytne listy najpiękniejszych włoskich osiedli. Pomysł by od nich właśnie rozpocząć naszą sierpniową przygodę w Italii okazał się strzałem w dziesiątkę.
























Włochy, sierpień 2023.

Od dwóch już dekad wspólnie przecieramy najróżniejsze górskie ścieżki i póki co intensywnego obcowania z pofałdowanym krajobrazem nie zamierzamy zawieszać. Oczywiście zmienił się w międzyczasie nasz stosunek do szeroko rozumianych gór, ale nie w sprawach najistotniejszych. Spowszedniały nam zatłoczone, polskie szczyty, znudził nas sport, ale ani odrobinę nie zmalał głód kontaktu z przyrodą. Również z tą ożywioną. Jako mieszczuchom do szczęścia nie potrzeba nam dużo. Kąciki ust mocno unosi każde, nawet najzwyklejsze spotkanie z koniem, krówką albo owieczką, a jak, raz na jakiś czas, naszą drogę przetnie bardziej egzotyczne zwierzę, np. koziorożec, to się potrafimy radować jak dziecko.
























Włochy, sierpień 2023.

Rowery, wino i aparaty. Morawy i Weinviertel. Dobre chwile w zmysłowym Mikulovie oraz upalna, siedemdziesięciokilometrowa pętelka na dwóch kołach szlakiem uroczych miasteczek austriacko-czeskiego pogranicza. Po drodze kilka bardzo dobrych, kameralnych, wartych odkrycia, winnych adresów, m.in. Wildendürnbach, Falkenstein, Poysbrunn, Herrnbaumgarten, Schrattenberg, Valtice.





































Czerwiec 2023.

Spodobało się nam pedałowanie na Morawach, dlatego już po niespełna tygodniu ruszyliśmy na kolejne rowerowe spotkanie z tym cudnym, pagórkowatym pejzażem. Tym razem postanowiliśmy trochę pokręcić się w okolicach gmin: Strážovice, Šardice, Karlin, Hovorany oraz Čejč. Bardzo przyjemny nocleg znaleźliśmy w zaskakująco gościnnych Bučovicach.





































Czechy, czerwiec 2023.

Barwny dzień, przyjazna pogoda, ale zdjęć stosunkowo mało, bo w terenie mocno pofałdowanym, bogatym w może i krótkie, ale za to miejscami całkiem sztywne podjazdy, większą część energii pożarło po prostu pedałowanie. Dobrze znane nam czeskie Morawy, tym razem na rowerach. Nieśpieszna, przyjemnie męcząca przejażdżka w otoczeniu kojących panoram.


















Czechy, maj 2023.

Ostatni już etap naszych przedsezonowych, wiosennych wakacji i kolejne spotkanie z jednym z najpiękniejszych europejskich zakątków – Słowenią. Goriška Brda – przeurocza kraina wylegująca się leniwie z dala od tłumów, gdzieś między Alpami a Adriatykiem, chętnie dzieląca się ze swoimi gośćmi winem najwyższej jakości. Pofałdowana niczym Toskania, smaczna niczym Emilia-Romania, w kwietniu dodatkowo pięknie przemalowana jaskrawą zielenią. Aż dziw bierze, że, chociaż Słowenię znamy niemal jak własną kieszeń, w tej jej części nie zatrzymywaliśmy się na dłużej nigdy wcześniej.




































Słowenia, kwiecień 2023.
Po kilkunastu aktywnych dniach na chorwackiej wyspie Krk postanowiliśmy zmienić krajobraz i trochę odpocząć ciesząc się dobrym jedzeniem, a przede wszystkim doskonałym winem w przypominającej Toskanię słoweńskiej krainie, której na imię Goriška Brda. W drodze do nowego, słonecznego celu zatrzymaliśmy się jeszcze na moment w bardzo dobrze nam znanej Dolinie Vipavy, żeby się trochę pobawić na popularnej ferracie Otmarjeva pot. Kilka wartych wysiłku kwadransów w wapiennej skale. Dość wymagający jak na wycenę „C” początek, ale wyżej już tylko czysta przyjemność.






Słowenia, kwiecień 2023.

Nie wierzcie meteorologom. Miało potężnie lać, w związku z czym, decyzję o kwietniowym wyjeździe na wyspę Krk wstrzymywaliśmy dosłownie do ostatnich godzin. Ostatecznie ruszyliśmy, a na pierwszą bazę wybraliśmy wylegującą się nad samą wodą miejscowość Baška, gdzie wbrew prognozom spędziliśmy siedem całkiem pogodnych dni. Owszem, bywało pochmurnie, czasem swoje muskuły prężyła bora, ale przez cały tydzień nie spadła nawet kropla deszczu, dzięki czemu mogliśmy dobrze poznać zarówno tkankę tego uroczego osiedla, jak i jego mocno pofałdowane okolice. Dziś z pełnym przekonaniem możemy powiedzieć, że naszym zdaniem dla osób szukających czynnego wypoczynku Baška to najlepsze na wyspie miejsce na nocleg. Kojące krajobrazy, mnóstwo opcji hikingowych, bliskość najwyższych wzniesień, bogata sieć szlaków rowerowych, trzy sektory wspinaczkowe w zasięgu krótkiego spaceru, dwa kolejne kilka kilometrów dalej. Przez cały pobyt solidnie odpoczęliśmy od samochodu.





















Chorwacja, kwiecień 2023.

Miasto Krk – stolica największej z chorwackich wysp, w której niedawno mieliśmy okazję spędzić kilka naprawdę dobrych dni. Kolorowa, autentyczna, żywa, przyjemna dla oka i ducha. Skrywająca sporo zabytków oraz obiektów z odległej przeszłości, ale to nie one najbardziej zogniskowały naszą uwagę. Znacznie częściej sięgaliśmy po aparaty z powodu wyjątkowo licznej kolonii uroczo charakternych, nieśpiesznie przechadzających się między antycznymi murami zwierzaków. O wielu śródziemnomorskich ośrodkach mówi się, że to miasta kotów, ale takiej liczby tych miałczących czworonogów na tak niewielkiej przestrzeni nie spotkaliśmy chyba nigdzie indziej, nawet w słoweńskim Piranie. Poniżej trochę na to dowodów.







































Chorwacja, kwiecień 2023.

Kolejny w naszej podróżniczej „karierze” kwietniowy wypad na słoneczne Południe – do Śródziemnomorza, i kolejny dowód na to, że wczesna wiosna to pora naprawdę bardzo dobra, by się z tą szeroko rozumianą krainą spotkać. Nasz tegoroczny, kilkunastodniowy program zdominowała Chorwacja, a konkretnie wyspa Krk, ale nie zapomnieliśmy też o dobrej przyjaciółce – Słowenii. Mnóstwo światła, cudownie umiarkowane temperatury, przedsezonowe pustki, czyli warunki idealne do aktywnej rekreacji. Szczegółowa dokumentacja niedługo, a jako wstęp zbiór przykładowych obrazków.










































Kwiecień 2023.
Trzy monochromatyczne kadry jako zakończenie tematu naszej ostatniej wizyty na zimowych szlakach Małej Fatry.



Słowacja, luty 2023.
… czyli nasze tradycyjne, coroczne, zimowe spotkanie z Małą Fatrą. Na zdjęciach: Wielki Rozsutec, Wielki Krywań, Stoh, Chleb, Hromové, Steny i kilka okolicznych panoram.

































Słowacja, luty 2023.