Bielsko-Biała i Cieszyn. Był czas, że na ulicach tych dwóch przystojnych miast toczyła się naprawdę spora część naszego wspólnego życia. Studia, praca, rozrywka, spotkania, koncerty, zakrapiane przygody, krwiste przyjaźnie, powroty z gór, spacery, przechadzki… Ocean czasu. Tylko jakimś dziwnym trafem niemal zawsze brakowało albo aparatu albo ochoty na zdjęcia. Jednym z bardzo nielicznych świadectw bogatego cieszyńsko-bielskiego etapu jest poniższa galeria.
Category Archives: Strony ojczyste
Babia Góra. Zima 2015.
Zimowe spacery granią Babiej Góry to nasza niepisana coroczna tradycja. Niestety w tym sezonie męską część naszego zespołu niewątpliwej przyjemności obcowania z otuloną śniegiem Królową Beskidów pozbawiła operacja kolana. Na szczęście znalazło się zastępstwo. Jego ciężar wzięła na swoje barki stęskniona górskich wrażeń koleżanka Dorotka. I tak oto pewnego pogodnego, chociaż bardzo mroźnego poranka na wierzchołek Diablaka ruszyła „babska ekspedycja”. :)
Luty 2015.
Szosami Beskidu Małego
Kilka zapomnianych, przypadkowo w ostatnich dniach odnalezionych fotek sprzed prawie pięciu lat. Samochodowa, poranna wycieczka w okolice Jeziora Międzybrodzkiego. Jeśli nas pamięć nie myli, testowaliśmy wtedy zakupiony kilka tygodni wcześniej aparat fotograficzny. Całkiem miła, klimatyczna przejażdżka.
Kwiecień 2010.
Zima w Tatrach raz jeszcze
Tatry w zimowej szacie
Polskie Tatry znamy bardzo, bardzo dobrze. Przez długi okres w każdym niemal sezonie odwiedzaliśmy je kilkukrotnie, spędzając łącznie na ich zboczach setki godzin. Ostatnimi jednak czasy, głównie z racji okupujących tatrzańskie szlaki tłumów i naszej coraz bardziej postępującej alergii na masy, w najwyższych polskich górach bywamy rzadziej. Wyjątkiem jest zima.
Tatry 2009-2013.
Jesienny spacer po Beskidach
Jesienny spacer naszą ulubioną w Beskidzie Żywieckim trasą. Łatwa, spacerowa pętla: Rycerka – Wielka Racza – Mała Racza – Orzeł – Abramów – Jaworzyna – Kikula – Przegibek – Rycerka. Sześć godzin przyjemności, z czego przynajmniej jedna czwarta z okiem przylepionym do aparatu wymierzonego w górskie krajobrazy, które jak zwykle o tej porze roku grubo przykryła dziwnie pstrokata, nadrealna wręcz mieszanka barw.
Październik 2010.
Dawno, dawno temu w Tatrach
Romans zimowy
Podróże to nie tylko egzotyczne, zagraniczne wojaże. Góry to nie tylko Alpy czy Himalaje. Niekiedy egzystencjalne i estetyczne pożywki można odnaleźć całkiem blisko, w naszym przypadku nie dalej niż kilkadziesiąt kilometrów. Na Babiej Górze byliśmy co prawda wiele razy, ale tułaczki po penetrujących jej zbocza szlakach nie przestają nas bawić. Zwłaszcza zimą, kiedy spotkania z Królową Beskidów przemieniają się nieraz w namiętny, pełen zwrotów akcji, porywczy, ostry, momentami nawet trochę perwersyjny romans. Czasem czyste, błękitne niebo, leniwe, przyjemnie pieszczące skórę słońce, skrzący się dziewiczy śnieg i pełne spektrum zimowego piękna, a niedużo później budząca niepokój zawieja, zamieć, przenikliwe zimno i nieprzekraczająca kilku metrów widoczność. Kto raz tego zasmakował, temu zawsze tęskno.
Babia Góra 2011-2013.