
Zimowe wizyty w słowackich górach to już nasza tradycja. Zwykle wybieramy Małą Fatrę, bo to niezwykle estetyczne pasmo leży zaledwie dwie godziny drogi samochodem od naszego domu. Ostatnio postanowiliśmy jednak obrać ciut dalszy kierunek, by sprawdzić styczniowy walor dotychczas stosunkowo słabo nam znanej (krótkie wypady w okolice Vlkolinca, na Šíp, Ostrą, Lubenę oraz Tlstą) Wielkie Fatry. Dość spontanicznie zrodził się z tego całkiem konkretny sprawdzian dla naszych niemłodych już nóg – podzielona noclegiem w dogodnie położonym, górskim hotelu Kráľova studňa na dwa etapy czterdziestopięciokilometrowa, zimowa tułaczka przez najwyższe partie tego cudownie dzikiego, odludnego zakątka. Urozmaicone trzydzieści kilka godzin: porywisty wiatr, zimno, momentami gęsta jak mleko mgła, ale również sporo nagród za cały trud w postaci pięknych rozpogodzeń.





















Słowacja, styczeń 2026.